Ile kosztuje sukces?

POWIAT OBORNICKI. Im krótszy jest czas do kolejnych wyborów samorządowych, tym częściej w budynku starostwa słychać słowo „sukces”. Jego brak bez wątpienia pogrąży ekipę trzymającą dziś władzę w powiecie. 

Trudno nazwać „sukcesem” dwie wyremontowane w tej kadencji drogi, bo jedna wraz z nadejściem upałów popłynęła czarną i lepką strugą, gdyż zrobiono ją z kiepskiej jakości smoły, a druga nie jest wolna od licznych błędów i niedoróbek, gdyż źle ją skalkulowano. Podczas minionej sesji rady powiatu ogłoszono więc „sukces”, jakim miało być „wyróżnienie za wybitne osiągnięcia w zarządzaniu przez jakość w kategorii organizacji publicznych i instytucji”. 

Niestety, jednocześnie z ta nominacją prawnik starostwa potwierdził publicznie indolencję powiatowych geodetów. Ich zaniedbania wstrzymały ważną inwestycję i doprowadziły do interwencji Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Geodezyjnego, który uznał zażalenie władz gminy Oborniki w sprawie braku decyzji dotyczącej przebudowy ulicy Sportowej za słuszne, i nakazał starostwu w wyznaczonym terminie ową decyzję wreszcie wydać. 

W jednej chwili „sukces” i nagana? To jednak możliwe, bo „sukces” można sobie po prostu kupić. Kosztuje on od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych i jest na sprzedaż. Organizatorzy konkursu o Wielkopolską Nagrodę Jakości proponują udział w nim powiatom i gminom zaznaczając, że udział jest odpłatny. Taką propozycję po raz pierwszy pan Gancarczyk z WIJ złożył gminie Oborniki siedem lat temu. Skąd znamy cenę i system? Otóż trzy lata wstecz taki znak zakupił Szpital Kardiologiczny w Kowanówku, bo nowy wtedy dyrektor też potrzebował „sukcesu”. Dziś wiemy, że mu nie pomógł w utrzymaniu stanowiska. Czy pomoże trzymającym władzę w powiecie?

Podobne artykuły