Festyn Światełka

OBORNIKI. Festyn zorganizowany przez ośrodek wspomagania dziecka i rodziny Światełko, który odbył się w minioną niedzielę na terenie Obornickiego Ośrodka Kultury ściągnął niemałą liczbę osób, biorąc pod uwagę sezon wakacyjny i panujące temperatury. Zabawa skierowana była głównie do obornickich rodzin i to nie bez powodu. Oprócz wielu atrakcji, ideą przewodnią festynu były dzieci, które z różnych powodów nie mogą przebywać ze swoimi biologicznymi rodzicami. Organizatorki, Anna Szurpicka i Kinga Forbich, przygotowały różnorodne sposoby informowania o zastępczych formach opieki. Osoby zainteresowane mogły spotkać się i porozmawiać ze specjalistami, pracującymi na co dzień w instytucjach takich, jak Pro Familia,  Powiatowe Centrum Pomocy  Rodzinie, czy placówka wychowawcza Franciszek.

Był to jednak przede wszystkim piknik. Aby zainteresować tematem i dać możliwość miłego spędzenia przez rodziców i ich pociechy czasu, przygotowano gamę atrakcji. Obok występów tryskających seksapilem dziewcząt z CatClan-u, przepełnionych radością wokalistów z grupy „Tacy Sami”, wiele wydarzeń działo się poza sceną. Każdy mógł wziąć udział w  próbie reanimacji na specjalnym manekinie, a dzieci w konkursach plastycznych prowadzonych przez Dorotę Borowiak. Kiedy kredki się znudziły, można było wspinać się na drzewo przy pomocy liny lub odnaleźć policjanta z jego czworonożnym zwierzakiem, bardziej przypominającym małego niedźwiedzia niż psa. Pojawili się też harlejowcy i grupa obornickich wojów Jantar. Ci pierwsi, okrążeni przez tłum małych ludzi, o średniej wzrostu 130 cm, brali każdego na przejażdżkę. Wojowie, po szybkim pokazie walk, rozpoczęli konkurs trzymania kolczugi. Kiedy rekordzista utrzymał ją przez 40 sekund, zadano mu jedno pytanie: kim byłbyś, gdybyś mógł żyć tysiąc lat temu? Elokwentny młody człowiek odpowiedział: wojem, się wie. Każdy z obecnych, nie zważając na wiek, mógł wypróbować średniowieczną broń. Podziw wzbudziła kilkuletnia, drobna dziewczynka, która uchwyciwszy w ręce krótki miecz, wywijała nim niczym amazonka.

Dużą popularnością cieszyła się również autorska gra planszowa „Aissata i Amadou”. Aby w nią zagrać najpierw trzeba było obejrzeć galerię zdjęć i krótkich opracowań na temat życia dzieci w Afryce. Gdy już posiadło się wiedzę na temat czarnego lądu można było na planszy wielkości stołu, przy pomocy kostek i odpowiedzi na pytania związane z wystawą, wygrać specjalne nagrody. Oprócz słodyczy czy piłek, każdy zwycięzca mógł skorzystać z dmuchanego zamku. 

Zespół Siostry Jonasza, który przybył aż z świętokrzyskiego, składający się z dziesięciu członków rodziny śpiewający piosenki o tematyce religijnej, zebrał pod sceną najbardziej wytrzymałych na upał widzów. O godzinie 18, gdy weszli na scenę, słońce padało wprost na widownię a temperatura nie miała zamiaru opaść nawet o jeden stopień. Wśród widzów była burmistrz Rydzewska, która objęła akcję patronatem honorowym. Przez kilka godzin cieszyła się widokiem dobrze bawiących się oborniczan i razem z nimi podziwiała atrakcje w amfiteatrze.

Podobne artykuły