Pijane małolaty i radny

OBORNIKI. Przeminęły Dni Obornik, ale pozostały po nich reminiscencje. W ocenie służb porządkowych po koncercie braci Golców mniej było osób podpitych niż zwykle po podobnych koncertach. Innego zdania był radny Marek Lemański, który stwierdził podczas sesji rady miejskiej, że „dostrzegł” mrowie pijanej młodzieży. Do niedawna pedagog rzekł: przyglądałem się nieletnim dziewczynkom kompletnie pijanym, słaniającym się w drodze do domu, prawie nieprzytomnym. 

– To czekał pan sobie spokojnie by o tym powiedzieć podczas sesji? Dlaczego nie poinformował pan o tej sytuacji odpowiednich służb? Był to przecież pański obowiązek. A gdyby stało się im coś złego? – wytknęła mu burmistrz Anna Rydzewska. 

Być może faktycznie były opisane przez radnego incydenty jednak były raczej incydentalne. Podczas imprez masowych nie da się uniknąć osób po konsumpcji alkoholu i nie ma w tym niczego zaskakującego. Czasem ktoś nawet nieco przesadzi. – Tym razem było jednak znacznie mniej opakowań po trunkach niż zwykle – stwierdził po koncercie prezes PGKiM Henryk Lewandowski. 

Nie było też chuligańskich ekscesów. Szef policyjnych służb prewencji podkomisarz Arkadiusz Bukowski skierował wzmocnione patrole w okolicę śluzy, gdzie zwykle zbierała się po koncertach młodzież i problem rozwiązał. My odnotowaliśmy tylko jedno zdarzenie, a było nim zakłócanie ciszy nocnej przez młodych ludzi zebranych przy fontannie obok „dwójki”. Powiadomieni o tym policjanci odesłali ich do domu, zatrzymując jednego, który był pod wyraźnym wpływem alkoholu. Odebrali go rodzice udzielając swej pociesze srogiej reprymendy. 

Szkoda, że ex-pedagog i ex-wychowawca młodzieży Lemański nie zareagował podobnie i wolał czekać na sesję, by donieść o pijanych małolatach. 

Podobne artykuły