O Sparcie na sesji rady miejskiej

OBORNIKI. Wszystko wskazuje na to, że drużyna seniorów obornickiej Sparty niebawem zakończy rozgrywki i zostanie rozwiązana. Przyczyn jest wiele, a główna to brak pieniędzy. Mimo ponad 100 tysięcznego wsparcia z gminnej kasy, pieniędzy wciąż brakuje. Brakuje Sparcie też dobrej gry, oczekiwanych wyników ciekawej aranżacji meczów, widowni, klubu kibica i pomysłów na poprawę wizerunku. 

– Jeżeli piłkarz w rozmowie ze mną powiedział, że za 800 złotych to on nie będzie biegał, bo minimum to jest 2000 złotych, a na widowni mecz obserwuje niecała setka osób, głównie gości, to ja czegoś nie rozumiem – powiedział podczas sesji rady miejskiej burmistrz Bogdan Bukowski.

– Jest mi niezręcznie o tym mówić, bo mój brat jest trenerem, ale trenerzy też są źle opłacani i stąd złe wyniki – wyjaśnił Paweł Drewicz.

– Ja uważam, że takiej Sparcie w ogóle nie trzeba dawać żadnych pieniędzy. Nikogo ich gra nie obchodzi, a my mamy jeszcze wiele zadań inwestycyjnych i są ważniejsze od gry w piłkę – oświadczył radny Andrzej Ilski. 

Dyskusja toczyła się dość emocjonalnie. Dwaj radni związani w różny sposób z piłką nożną gorąco namawiali, aby miasto łożyło na klub jak najwięcej. Drewicz zaproponował nawet Annie Rydzewskiej powołanie gminnej spółki, która będzie utrzymywała klub piłkarski. 

Reszta rady nie przejawiała większego entuzjazmu uważając, że klub ma dostateczne wsparcie i musi sobie poradzić szukając sponsorów, gotowych łożyć na ich grę.

Podobne artykuły