W Rogoźnie Neptun chodził po wodzie

ROGOŹNO. Wianki rogozińskie w minioną sobotę na terenie klubu żeglarskiego Kotwica, nie odbyły się tak wielkim nakładem środków jak w Obornikach. Miały jednak kameralny nastrój i prawdziwie swojską zabawę.

Rozpoczęto kilka minut po godzinie 22, kiedy pierwsze żaglówki odbiły od przeciwnego brzegu jeziora w stronę pomostu, przy którym zebrał się niemały tłum. Wpierw płynęły jedna za drugą. Wystrzały z rac i okrzyki dzielnych żeglarzy, poszukujących króla Neptuna, odbijały się echem. Prowadzący przedstawienie Ryszard Dworzański przypominał zebranym, że władca mórz ukryty jest przed ich wzrokiem i w magiczny sposób pojawi się wraz z przybiciem żeglarzy na pomost. Niewielu mogło zobaczyć, że tuż za małą łódką, przy brzegu zanurzony po szyje w wodzie leży Piotr Witkowski, odgrywający najważniejszą rolę tego wieczoru. 

Jedna z żaglówek udekorowana była na wzór średniowiecznej łodzi wikingów, na drugiej machała, ku radości męskiej części widowni,  młoda dziewczyna grająca Persefonę. Gdy bitewne łodzie zacumowały, tafle wody pokryła mgła. Z jeziora wyszedł,  trzęsący się z zimna, król mórz. Specjalnie skonstruowana na tą okazję platforma znajdowała się pod wodą. Ku zdumieniu wszystkich stworzyło to iluzję, dzięki której aktor chodził po wodzie. 

Persefona, ciągnąc swego męża za ramię, udała się na środek placu, na którym burmistrz Bogusław Janus oddał mu klucze do miasta prosząc, aby dbał o dobrą zabawę mieszkańców. Za nim to jednak nastąpiło Neptunowi zadano pytania. Jak jest woda  w jeziorze? Zimna? A czy jest czysta? – Średnio – odpowiedział, wywołując gromki śmiech.

Miejsce imprezy było pięknie udekorowane. Flagi wielu kraju widać było wzdłuż przystani. Na środku stał statek, który wybuchł czerwonym światłem, gdy tylko zapadł zmrok. Trzeba przyznać, że organizatorzy, którymi byli RCK i Kotwica, zapewnili odpowiednią atmosfer do zabawy. 

Wreszcie puszczono wianki. Młode mieszkanki Rogoźna, ubrane w białe sukienki, wykonały taniec niewinności, radości i miłości. Krążyły w kole wokół swojej przywódczyni, oddając się rozkoszy pierwotnym podrygom. Uchwyciły wianki i tradycyjnie puściły je na wodę.   

W odpowiedni nastrój wprowadziła mieszkańców grupa teatralna ,,To My’.  Ze starszymi utworami, jak ,,Czy ten Pan i ta Pani’  i nowszymi, jak ,,Utopia’, spowodowali niedwuznaczne spojrzenia pomiędzy parami i zbliżanie się ciała do ciała. 

Na czym polega Noc Kupały przypomniał prowadzący mówiąc: jest to noc miłości. Każdy dzisiaj znajdzie kogoś do kochania. Atmosferę troszkę zniszczył komentarz z tłumu: a kto nie ma gdzie, to w krzakach. Jednak wywołał on jeszcze większy entuzjazm, zwłaszcza wśród młodzieży.

Mieszkańcy zaczęli się bawić, w ruch poszły biodra, do gardeł zaczął wlewać się złocisty napój bogów. Wszyscy bawili się do późnych godzin nocnych.

Podobne artykuły