Mezo i tłum fanek

OBORNIKI. Tuż przed godziną 20 w niedzielę rzesze młodych mieszkańców zmierzały w stronę rynku. Opuścili swoje komputery, ulubione ławeczki a nawet puby, aby udać się na koncert gwiazdy rapu o pseudonimie Mezo. Tłum przekroczył wszelkie rekordy, sięgając każdej ulicy krzyżującej się z rynkiem. 

Kiedy pojawiła się wokalista, fanki już czekały przy najbliższej barierce z kartkami na autografy, skandując jego artystyczne imię. Mezo wszedł na scenę przywitany owacjami. Didżej wypuścił pierwsze melodie z swojego mechanicznego instrumentu i zaczął się show. Artysta miał jednak problemy z basami, więc podczas przerwy technicznej opowiadał historie związane z Obornikami. Wspominał pierwsze nagrania z członkami grupy Ascetocholics, pierwsze koncerty w nieistniejącym już klubie Kino. Kiedy wszytko zostało dostrojone, zaśpiewał takie utwory, jak ,,Aniele’ i ,,Żeby nie było’. Tłum poruszał się w rytm muzyki i spontanicznie odpowiadał na zawołania artysty.  Dziewczyny piszczały przy każdej nucie wychodzącej z gardła ich idola. Młodzieńcy tylko podnosili rękę w górę i w dół, w charakterystycznej dla subkultury rapu oznace szacunku.

Niektórzy szczęśliwcy mogli podczas konkursu otrzymać płyty artysty. Jedna z młodszych oborniczanek prawie się popłakała, trzymając swój krążek mocno i blisko serca. Mezo podszedł do tłumu przybijając ,,piątkę’ z całym pierwszym rzędem. Gdy zakończył koncert, skandowania jego imienia nie było końca. Podpisał prawie setkę autografów, które następnie były podawane młodym dziewczętom przez ochroniarzy. Trzeba było mieć odwagę, by wejść w tłum groźnych fanek, które były wstanie odgryźć komuś rękę, aby dostać podpis swojego idola. Ochrona sprawiła się bez zarzutu, jednak obawiano się, że młodzi zaczną rzucać butelkami. Dźwięk rozbitego szkła słychać było tylko w jednym momencie, kiedy jeden z nietrzeźwych oborniczan potknął się, rozbijając amforę z złocistym napojem. Wszyscy pilnujący podskoczyli, aby za chwilę się uspokoić – to jedyny incydent, który odnotowaliśmy.

Podobne artykuły