Pogotowie z Piły będzie obsługiwać Oborniki: powiat radzi, Rydzewska działa i załatwia a sekretarz Sitek krytykuje obornickich proboszczów

POWIAT OBORNICKI. Po tym, jak partyjni koledzy Tomasza Szramy i Gustawa Wańkowicza z PO zdecydowali o tym, że mieszkańców powiatu obornickiego będzie obsługiwać pogotowie z Piły, podniosły się wszędzie silne głosy protestu. Protestowali niezwiązani z Platformą Obywatelską samorządowcy, protestowali politycy, protestowali też zwykli obywatele, bardziej przywiązani do szpitali w Poznaniu, niż odległej Pile. 

Do protestu wzywali proboszczowie wszystkich obornickich parafii oraz cześć lokalnej prasy. W końcu radni powiatu zebrali się w sali sesyjnej, aby podczas obrad komisji problemowych przedyskutować ten problem a przy okazjo rozmawiać o szeroko pojętej służbie zdrowia. 

Już na początku starosta Wańkowicz zapewnił – ilość karetek jest w województwa wciąż taka sama, ale są przesunięcia. Karetki zabrał po jednej nam i z Pleszewa. Marszałek mówił jednak, że jest jeszcze pole do rozmów, ale za dwa, trzy tygodnie będzie decyzja ostateczna. Nam obiecał zastanowić się nad przeniesieniem nas z rejonu drugiego do pierwszego, czyli do Poznania. Sądzę, że 5 rejonów pozostanie, ale gdyby starostowie tego chcieli, można pozostawić tak jak dawniej. Jest parę zagrożeń, bo jeden dyspozytor na rejon, ale ma kontakt ze wszystkimi karetkami. Będzie konkurs i na każdy rejon może starować jedna jednostka. Możemy uczestniczyć w tym konkursie i jako jedna jednostka wystartować do tego przetargu. 

Wańkowicz przyznał się wreszcie, że były informacje i dyskusja o zmianach już wcześniej. My przypominamy, że udawał ogromne zaskoczenie, gdy o przeniesienie do Piły pytał go parę tygodni temu Kazimierz Zieliński. 

Po staroście głos zabrał sekretarz powiatu Piotr Sitek z PO. – Z przerażeniem odebrałem apel, który był czytany w kościele. To jakiś surrealizm, straszenie przez proboszczów społeczeństwa tym, że obywatele będą teraz wożeni do Piły!? Nie straszmy tych ludzi, gdzie będą wożeni. Czy wszyscy poszaleli? 

Mówił by jeszcze ale w słowo wszedł mu Antoni Żuromski: jestem zaszokowany tym, że sekretarz nie wie, kto apel do kościołów wystosował, skoro ma dobre relacje ze szpitalem. 

Tu Sitka poniosło. Wygarnął w jego stronę o donosach na niego do CBA i prokuratury, o zarzutach, że miałby pracować na półetatu jako zastępca dyrektora szpitala i brać za to dodatkowe wynagrodzenie i temu podobne. 

Omal nie doszło do ostrzejszej kłótni pomiędzy tymi dwoma antagonistami, gdyby głosem rozsądku nie okazało się Piotr Kudełka, były szef obornickiego pogotowia, dziś dyrektorujący w firmie Obst Ambulans. – Nie wiadomo, co sobie można po tym apelu wyobrazić, co się teraz będzie działo. Zapewnił zebranych, że zmiana w systemie ma wyeliminować wydłużone przejazdy groźne dla życia i zdrowia. Wyjaśnił, że dla pacjenta w zasadzie nic się nie zmieni. – Pogotowie wyjedzie do niego z Obornik i dowiezie go do najbliższego szpitala. 

Antoni Żuromski przyznał się najpierw, że nie znał ustawy o ratownictwie z 2006 roku, mimo że był wówczas starostą. A potem rzekł – skoro tak, to niech decyduje wojewoda. Skoro Żuromski zdał się na władze, to Sitek musiał być przeciw i zawołał niczym Rejtan – walczmy o rejon poznański, bo będzie bliżej i lepiej. Spróbujmy o to zawalczyć! 

W niezręcznej sytuacji znaleźli się zawiadujący powiatem działacze PO – Wańkowicz i radny wojewódzki Szrama. Z jednej strony naciski społeczne, z drugiej trudno sprzeciwić się władzom własnej partii. Tomasz Szrama obiecał jednak interpelację podczas posiedzenia sejmiku, Wańkowicz najwyraźniej się miotał będąc raz przeciw innym razem za. 

W zdecydowanie lepszej sytuacji była burmistrz Rydzewska Anna Rydzewska. Gdy głosy oburzenia z przeniesienia na Piłę dotarły i do niej, pragmatyczna burmistrz Obornik nie szukała listy z protestem, ani nie stanęła do kolejnych dysput na temat pogotowia, tylko udała się do wojewody Piotra Florka z pismem, o takiej treści: Zwracam się w imieniu społeczeństwa i władz samorządowych miasta i gminy Oborniki o podjęcie działań zmierzających do zmiany tej niekorzystnej dla nas decyzji. Wprowadzone rozwiązania wzbudziły ogromny niepokój i obawy wśród naszej społeczności, która jednoznacznie uznała to za dyskryminację. Mieszkańcy powiatu obornickiego mają zostać przypisani do rejonu opera­cyjnego w Pile. Mają być również pozbawieni jednej z trzech karetek stacjonujących w powiecie wraz z zespołem. Oznacza to, że cały nasz rejon zabezpieczany będzie tylko przez dwie karetki – jedną w Obornikach, a drugą w Rogoźnie. Jesteśmy je­dynym powiatem w Wielkopolsce, w którym zredukowano ilość karetek. Pragnę zwrócić szczególną uwagę na fakt, że Oborniki są miastem o skomplikowanym układzie komunikacyjnym. Na wielu kilometrach dróg panuje ogromne natężenie ruchu. Liczne niebezpieczne zdarzenia drogowe, często tragiczne w skutkach, wymagają szybkich interwencji pogotowia. Te wszystkie aspekty mogą spowodować, iż w pewnym momencie transport do odległej o około 75 kilometrów Piły może stanowić realne zagrożenie dla życia ludzkiego.

Po powrocie z Poznania Rydzewska wyraziła nadzieje, na dużą szansę załatwienia tej sprawy z korzyścią dla mieszkańców powiatu. Wojewoda zapewnił ją, że sprawę rozpatrzy i tak zadecyduje, by społeczeństwo naszego powiatu nie poczuło się pokrzywdzone. Jeśli wojewoda spełni prośbę Anny Rydzewskiej, to starosta Wańkowicz nie będzie już musiał „wybierać się do Poznania”, radny wojewódzki narażać kolegom, a Piotr Sitek drżeć szat. Na wszelki wypadek wciąż po powiecie krążą listy z protestem mieszkańców.

Podobne artykuły