Ponad 1,5 mln zł strat obornickiego szpitala w 2009 roku

OBORNIKI. By ustalić, na czym szpital jak i cały SP ZOZ stoi, jego dyrektor zleciła zewnętrznej firmie z Poznania dokonanie badania bilansu jednostki. Biegły dokładnie wyliczył wszystkie ma i winien i wynik finansowy mu wyszedł negatywny. 

Tym faktem Małgorzata Ludzkowska podzieliła się ze społeczną radą szpitala oraz starostą Wańkowiczem. – Ujemny wynik jest spowodowany różnymi czynnikami – tłumaczyła zebranym. Wpisano do bilansu amortyzację inwestycji w kwocie 191 tys., wpisano też ratę pożyczki, zakup sprzętu i koszty nadróbek stanowiące gównie obciążenie bilansu. Były też podwyżki dla pielęgniarek. Do tego mały kontrakt. Szpitalowi znacznie, bo prawie 3 mln wzrosło po stronie aktywów, a to głównie środki trwałe w postaci sprzętów, karetki i temu podobne. 

To wszystko członkowie rady już wcześniej wiedzieli, bo każda rozwijająca się jednostka spłaca amortyzację i ma koszty rozwoju. Tak czy inaczej strata szpitala za rok 2009 wyniosła 1,647 tys. złotych. 

– Nie będę się do tego ustosunkowywała – skwitowała rzecz krótko Ludzkowska. Zła passa jednak postępuje, bo już w tym roku odnotowano mniejsze dochody. Sterylizatornia straciła klientów, korzystających prawdopodobnie z tańszych firm niemieckich. Koszty utrzymania szpitala są niestety wciąż wysokie. Wyższa jest  amortyzacja, a szpital nie świadczy usług innym szpitalom. Droższe są ubezpieczenia i większe jest zużycie energii i to aż o 200 tysięcy złotych.

Tu trzeba przypomnieć, że w celu zmniejszenia kosztów energii władze powiatu zdecydowały o zakupie i montażu wartego prawie 2 mln złotych systemu solarnego. Wokół inwestycji biegali wiecstarosta Gronostaj z sekretarzem Sitkiem twierdząc, że będzie znacznie tańsze grzanie wody i powiat zarobi na oszczędnościach. Niestety, zarobiła jedynie firma od solarów a stracili podatnicy powiatu obornickiego. 

Ludzkowska  wyjaśniała: ciepła woda jest tylko w dzień,. Rano już wystygnie i trzeba ją grzać. Na szczęście uzyskałam w PEC obniżkę o 30%, bo było by jeszcze gorzej. Podzieliła się też innym spostrzeżeniem: dziwne, ale pacjenci używają coraz mniej ciepłej wody do mycia. Jakkolwiek to zabrzmiało, z rachunku ekonomicznego wynika, że brudny pacjent to tani pacjent. 

Wracając jednak do poważniejszego tonu trzeba przypomnieć, że szpital uzyskał w ostatnim czasie wiele nowych urządzeń a one wszystkie zużywają energię. – Sporo prądu zużyli też wykonawcy ostatnich inwestycji – wyliczała dalej dyrektor Ludzkowska, a przewodniczący komisji zauważył, że powinni byli za to zapłacić, bo darmo przecież nie robili. 

Chociaż sytuacja finansowa szpitala nie tchnęła optymizmem, Ludzkowska założyła mimo wszystko wypracowanie minimalnego zysku, jak go nazwała,  na wysokości zera, choć bardzo bym sobie życzyła więcej, bo można by z niego pokryć stratę. – Musimy obniżać koszty, ale nie obniżymy wynagrodzeń niedawno podniesionych pielęgniarkom, nie podniesiemy w tym roku stawek lekarzom, choć są już takie oczekiwania – kontynuowała dyrektor. 

Obecny na sali radny Paweł Bździak zauważył: rośnie wam jakość usług, a nie macie na nie umów, co może stać się pułapką. To może przynieść straty. Ludzkowska wyjaśniła: mieliśmy wiele z nowych usług, ale były inaczej rozliczane. Mamy sprzęt, ale trzeba by do niego zatrudnić ludzi a to podniesie koszty. Póki robią to nasi lekarze za wynagrodzeniem, które mają, NFZ nie zapłaci. Po chwili dodała: żadne nadróbki nie zostały nam zapłacone, a jest to już kwota 1,5 mln złotych. Jak coś zapłacą, to tylko za procedury ratujące życie. Mam nadzieję na maksimum 30% tej kwoty. 

Omówiwszy rok miniony dyrektor ZOZ omówiła rok obecny w tym można liczyć na kontrakty o milion złotych wyższe. Ludzkowska pokłada nadzieję w oddziale intensywnej opieki medycznej oraz w ortopedii. – Na oddziale dziecięcym będzie spadek pacjentów, bo mniej dzieci trafia do szpitala w Obornikach. Niestety, także ginekologia i położnictwo stoi na stałym, niskim poziomie, bo kobiety mimo starań personelu wciąż nie mogą nabrać do nas przekonania. Wzrostu ilości pacjentów spodziewa się głownie na chirurgii.  Ludzkowska wróciła też do sprawy pacjentów tzw. wieczorowych i nocnych przekazanych przez spółki lekarzy rodzinnych firmie Obst Ambulans. – Szpitalowi nie przyniosło to straty finansowej, ale stracili pacjenci. Szpital ma od 2009 pożyczkę i spłaca raty z odsetkami, to podnosi koszt. Dyrektor ma nadzieje na umorzenie ponad miliona złotych. 

Plan finansowy szpitala wydaje się być jest rzetelny, bo oparty o kontrakty. – Nie mamy zapewnianych nadróbek. Jednak nie możemy ograniczyć lekarzom przyjmowania pacjentów, choć powinni skupić się głównie na tych, gdzie w rachubę wchodzi ratowanie życia –  zapewniła Małgorzata Ludzkowska – Od lat mamy zaniżony kontrakt i nie wiem, dlaczego. Moi poprzednicy nic nie robili by go podnieść. Teraz ja mogę starać się o to dopiero od 2011, by na kolejne 3 lata mieć większy kontrakt. 

Pytana o koszt żywienia przyznała: kwota wynika z przetargu. Ten ku memu żalowi  przegrało Kowanówko, a wygrała firma z Chodzieży. Posiłki są na razie smaczne i pożywne, a co ważne tanie. Jak gdy wpłyną trzy skargi, to firmę wycofamy i żywieniem zajmie się inna firma. Podkreślam, że cenię sobie Kowanówko, ale pięcioosobowa komisja była innego zdania a moja ingerencja byłaby poczytana za popieranie jedynie firmy zaprzyjaźnionej i lokalnej. 

Sprawozdania Małgorzaty Ludzkowskiej uzyskały pozytywną opinie społecznej rady, przy głosie wstrzymującym Pawła Bździaka. Reasumując, szpital wciąż generuje koszty wyższe od dochodów, co pogłębia jego zadłużenie. Przy budżecie w wysokości ok. 18 mln złotych, nie jest ono jednak zatrważające. Szpital się wciąż rozwija, co owe koszty generuje. Pielęgniarki dostały pierwszą od lat podwyżkę, wiele spraw personalnych zostało uregulowanych. Dzięki dobrym relacjom dyrektor z władzami gminy udało się jej pozyskać wsparcie sięgające już niemal miliona złotych. Ostatnio gmina sfinansowała na terenie szpitala utwardzenie parkingu i alejek. 

Tym, którzy chcieliby rozliczać lecznicę jedynie w wymiarze ekonomicznym, warto przypomnieć, że szpital nie musi zarabiać, musi być za to przyjazny i zawsze gotów do niesienia pomocy.

Podobne artykuły