Władze powiatowe chcą pozbyć się dróg

POWIAT OBORNICKI. Drogi powiatowe jakie są, każdy widzi, można rzec parafrazując słowa klasyka. Rozpadające się nawierzchnie, niepościnane i zaniedbane pobocza, drogi remontowane fragmentami, nieudolnie i nieskutecznie, to przykra rzeczywistość powiatu obornickiego. 

Przykładem może być naprawa pozimowa części miejskiej ulicy Obrzyckiej. Rano przybywają tam panowie z rejonu dróg i sypią w dziury i rozpadliny kamyczki. Potem polewają to emulsją i udeptują kaloszkiem. Po ich odjeździe auta przemieszczają kamyczki, więc na drugi dzień ci sami panowie przybywają na Obrzycką sypać kamyczki, polewać emulsją i deptać kaloszkiem. To metoda nie tylko droga, ale i nieskuteczna – twierdził radny Paszyk (PSL). 

– To najlepsza metoda by naprawiać po zimie ubytki nawierzchni – twierdził odpowiedzialny za drogi wicestarosta Przemysław Gronostaj (Samoobrona). Spór na temat deptania kamyszków kaloszkiem trwałby pewnie dłużej, gdyby nie przerwał go Jacek Koralewski (PO). Stwierdził, że dróg jest w powiecie za dużo. Owszem przejął je jako starosta, bo były do nich wtedy dotacje. – Teraz te drogi trzeba zwrócić rządowi, niech oni się nimi zajmą. Mamy do przekazania Skarbowi Państwa łącznie 250  kilometrów dróg. Brak nam pieniędzy na ich naprawy i utrzymanie. Musimy je oddać. 

Nim minęło pierwsze zaskoczenie, temat podjął starosta Gustaw Wańkowicz (PO) dodając: zarząd już się przygotowuje. Zostawimy sobie 70 km dróg. Resztę przekażemy. 

Gdyby ten pomysł zrodził się w główkach przedszkolaków, można by uśmiechnąć się nad ich naiwnością i wytłumaczyć maluchom, że drogi publiczne, to nie klocki, które po zabawie można zwrócić. Rząd ma drogi krajowe, a na drogi powiatu nadal łoży pieniądze w postaci odpisów do citów i pitów. Trzeba je tylko racjonalnie wydawać i drogi remontować. 

Gdyby teoretycznie premier zabrał powiatowi obornickiemu drogi, to powiatowi urzędnicy nie mieliby z czego żyć. Niestety, Koralewski z Wańkowiczem od dawna nie są już dziećmi i ich sposób rozumowania musi zasmucać, a może i nawet przerażać. 

Pomysł przekazania dróg może skutkować ich kompletną degradacją i zamiast po asfaltowych powiatówkach, przyjdzie nam jeździć po piasku i błocie.

Podobne artykuły