Spółka szpital jak domek z piasku

OBORNIKI. Potrzeby szpitala, których powiat nie chce lub nie może już zaspokoić spowodowały, że jak bumerang wróciła sprawa przekazania lecznicy jakiejś spółce, najlepiej samorządowej. 

Podczas sesji rady powiatu poproszono burmistrza Henryka Łukaszewskiego o informacje w sprawie rozmów, które toczyły się w tej sprawie. –  Było takie spotkanie  – wyjaśnił Łukaszewski – poproszone przez starostę, a uczestniczyła w nim pani burmistrz. Mogę o nim powiedzieć tak – nic konkretnego, same ogólniki. A rzecz podstawowa, nikt nie wiedział na czym stoimy. Jaka jest kondycja finansowa naszego szpitala. Gdy zostaną ustalone jakieś podstawy, to można będzie konkretnie rozmawiać. A jeśli jest tyle niewiadomych, to żadne osoby poważne nie zabiorą głosu.

Więcej pytań nie było, bo zabrakło na sali głównego orędownika przekazania szpitala, Piotra Sitka. Sekretarz powiatu po ciężkim wypadku samochodowym, z którego wielkim szczęściem wyszedł obronną ręką, podupadł teraz na zdrowiu i być może nie prędko wróci do intensywnego działania. Tymczasem sprawa spółki szpitalnej rozmyła się niczym domek z piasku.

Podobne artykuły