O przetrwanie szkoły w Objezierzu

OBJEZIERZE, OBORNIKI. Miniona sesja rady powiatu dowiodła, że wciąż przybiera na sile rywalizacja pomiędzy Zespołem Szkół w Objezierzu a Agrobiznesem w Rogoźnie. Ta pierwsza ma doskonałego menadżera w osobie Romana Ostrowskiego, a rogozińska silne poparcie jej byłego dyrektora Gustawa Wańkowicza. Skoro nie stać powiatu na dwie podobne szkoły, musiało dojść do wojny o przetrwanie. 

Roman Ostrowski przypomniał w minionym tygodniu publicznie, że z inicjatywy byłego wicestarosty Kazimierza Zielińskiego odbyło się w 2006 roku sympozjum na temat energii odnawialnej, podczas którego wielki autorytet w tej dziedzinie prof. Zimny przyznał, że nie ma lepszego miejsca na taki profil w Polsce jak Objezierze. – Rok temu starosta poprosił mnie opracowanie koncepcji. Na tym się sprawa zakończyła. Bez decyzji starostwa mam związane ręce i nie mogę działać. Temat jest gorący. Jak nie teraz, to niebawem będzie już za późno – tłumaczył zebranym Ostrowski.

– Jaką decyzję ma podjąć zarząd? – ryknął na niego wściekły starosta Wańkowicz. Na to Roman Ostrowski: trzeba się spieszyć, bo unijne środki topnieją. Nie chcę żyłować budżetu powiatu, ale trzeba mieć decyzje i upoważnienie do działania. Wańkowicz już całkiem spokojny oświadczył stanowczo:  szkoła nie będzie się rozwijała jeśli chodzi o ilość oddziałów. O nowych pawilonach nie ma mowy. Turnowie widzą możliwość korzystania z obiektu do czasu aż nie powstanie koncepcja użytkowania. Jeśli by chciał w części też użytkować to musi płacić koszty ogrzewania i inne. Nowy kierunek będzie i trwa już nabór. Tu Ostrowski przerwał mu głośnym: nie!  Nie ma na rok przyszły naboru. 

Włączył się do dyskusji też Krzysztof Paszyk twierdząc – mówicie w zarządzie o tym tak, jak byście od wczoraj w nim zasiadali. Jak nie zaczniecie działać, to przegracie ten temat. Ta krótka połajanka zdenerwowała dla odmiany Gronostaja, który ostro upomniał Paszyka swym specyficznym językiem: jakby pan słuchał mnie, a nie zajmował się pierdołami, to by pan mnie zrozumiał. 

Ostrowskiemu zależało jednak by nie zniknął główny wątek dyskusji, więc powiedział krótko: pewne pieniądze będą potrzebne na zaadaptowanie trzech pomieszczeń na pracownie i warsztaty. Potem można będzie myśleć o sponsorach.

Wojenka trwa, a podczas zmagań można usłyszeć, że wszystkim możnym zależy na Objezierzu i wszyscy się o nią starają. Tylko dlaczego szkoła wciąż musi się sama borykać ze swymi problemami? 

Podobne artykuły