Nie doszedł

KOWANÓWKO, ROŻNOWICE. Pewien mieszkaniec Polski został skierowany do Markotu w Rożnowicach. Nim tam ruszył bardzo długo żegnał się ze swym dawnym życiem, w którym alkohol grał zawsze pierwsze skrzypce. Wiedział, że w roźnowickim Markocie panuje żelazna prohibicja. Pewnie nigdy nie skierował by tam swoich kroków, gdyby nie osłabiony do cna organizm, który wymagał natychmiastowej regeneracji. Miał od służb socjalnych bilet kolejowy. Dotarł pociągiem do Rożnowa. Potem ruszył pieszo przez Kowanówko do nowego miejsca przeznaczenia. 

Gdy minął wieś i wszedł do lasu, jego energia wyczerpała się już całkiem. Upadł na ziemię i skonał. Do Markotu zabrakło mu dwóch ostatnich kilometrów, jednak najdłuższych w jego dziwnym życiu.

Podobne artykuły