Do Radzimia nie dotarli

MANIEWO. Z powodu podniesienia się wody w Warcie odwołano coroczny rajd do Radzimia. Cmentarz nie ucierpiał, ale drogi dojazdowe znalazły się pod wodą. Ryzyko przeprowadzania najmłodszych przez tereny podmokłe było zbyt wielkie.

Centrum zabawy stał się teren maniewskiej szkoły. Tam odbyło się strzelanie z łuku, bitwy na kije, biegi w workach,  spotkanie z dobrodusznymi obornickimi wojami, którzy próbowali ukryć swoją naturę przed dziećmi poprzez poważne miny i bojowy rynsztunek. Mieszkańcy przebrali się za X-wiecznych chłopów. Pytani za sprawą słomianych peruk, kim są, odpowiadali – fryzjerami. 

Miłą niespodziankę najmłodszym sprawili również Katarzyna Szrama i Marcin Marcinkowski z komendy policji w Obornikach. Przybyli z najsympatyczniejszym funkcjonariuszem, Pyrkiem. Wokół półpolicjanta – półziemniaka zebrał się nie mały tłum. Inną atrakcją było włączanie syren w radiowozie, przymierzanie kamizelki kuloodpornej i kasku. Strażacy zabrali dzieci na przejażdżkę wozem bojowym, a następnie, ku ogólnemu zadowoleniu, włączyli syreny.

Oprócz kiełbasek z grilla i grochówki wojowie przygotowali tradycyjnie zrobioną kaszę, placki  wyrabiane na oczach przybyłych przez historycznie ubraną chłopkę. Wchodzącym na ten szkoły od razu rzucał się w oczy ogromny drewniany wał wykonany został przez harcerzy pod kierownictwem Jadzi Majchrzak. Harcerze wraz z mieszkańcami wsi i sołtys   Janiną Borucką byli organizatorami imprezy. To właśnie za ich udziałem ten dzień wśród śmiechu najmłodszych można było nazwać sukcesem.

Podobne artykuły