Głośno o cichej nienawiści

KISZEWO. Renata Małyszek należy do najpracowitszych radnych rady miejskiej Obornik. Prężnie działa też na rzecz swego Kiszewa. Współorganizowała spotkania seniorów, dni kobiet, baliki dziecięce czy inne wydarzenia kulturalne. Dla Kiszewa „zdobyła” plac zabaw, nową drogę na cmentarz i wiele innych inwestycji o charakterze infrastrukturalnych. Zdecydowanie różni się od drugiego radnego z Kiszewa Kazimierza Adamka. Ten jest w opozycji i choćby z tej tylko przyczyny nie współpracuje z władzami gminy w niczym wsi nie wspierając.  Podczas marcowej sesji rady miejskiej radna Małyszek wspomniała głośno, że chce złożyć oświadczenie na temat atmosfery jaka powstała w Kiszewie. Kazimierz Adamek natychmiast czmychnął z sesji, a Renata Małyszek i tak powiedziała:

Do złożenia tego oświadczenia skłoniły mnie wydarzenia, które miały miejsce  podczas ostatniego zebrania wiejskiego w Kiszewie, a dotyczą postawy radnego Kazimierza Adamka i byłej radnej powiatu Zofii Koteckiej.  Radny Adamek niejednokrotnie bulwersował mnie swą postawą, ale to co wydarzyło się na zebraniu wiejskim przekroczyło wszelkie granice przyzwoitości i nieuczciwości oraz pokazało krzywdę, jaką te osoby wyrządzają mnie a także całej naszej społeczności kiszewskiej. Dzielą ją i skłócają stosując manipulacje oraz rozpowszechniając półprawdy i zwykłe kłamstwa. Ataki na moją osobę zaczęły się po ujawnianiu poważnych nieprawidłowości w działaniach dyrektor miejscowej szkoły. Myślę, że nie mogąc odegrać się na władzach Obornik swą całą swą nienawiść skierowała ona na moją osobę, związaną z tym samym klubem co burmistrzowie. Do tej pory nie mogłam zareagować na chamską, skrytą i oszczerczą propagandę, ponieważ osoby, które mnie o tym poinformowały, ze zrozumiałych dla mnie powodów, prosiły o anonimowość. 

Na zebraniu wiejskim w sobotę 20 marca pomówiono mnie i dyskredytowano tym razem jawnie. Naczelnik OSP w Kiszewie w sposób perfidny i chamski oskarżył mnie o donosicielstwo i działanie na szkodę społeczności kiszewskiej i miejscowej OSP, sugerując przy tym, że opiera się na informacjach uzyskanych od kolegi Adamka, Radny przeinaczając uchwały sesyjne i fakty zaistniałe podczas sesji – kłamstwa te potwierdzał. W dalszej części zebrania po moich wyjaśnieniach  dotyczących powstałego z mojej inicjatywy i dzięki moim staraniom placu zabaw dla dzieci na terenie szkoły, Kotecka pomówiła mnie publicznie i podważyła moją wiarygodność stwierdzając, że rzekomo przypisuję sobie czyjeś zasługi. Tymczasem to właśnie dzięki moim staraniom i współpracy z władzami gminy Kiszewo zyskało bardzo wiele. Udało mi się obalić rozpowszechniany od wielu lat fałszywy mit o złej woli burmistrzów wobec naszej wsi. Mirt ten powstał jako usprawiedliwienie nieróbstwa, indolencji i wieloletniego zaniedbania obowiązków przez dotychczasowych radnych.

Fakt zaatakowania mnie w sposób jawny dało mi możliwość obrony. Nikomu z radnych ani żadnej innej osobie nie życzę tego, przez co musiałam ostatnio przejść. Wspomnę tylko ohydne SMS-y, które otrzymałam zaraz następnego dnia po wydarzeniach w szkole – po ukaraniu dyrektorki. Nie mniej obrzydliwe napisy pojawiły się na znakach drogowych, które niszczono jedynie dlatego, że stanęły z mojej inicjatywy.

Szczęśliwie zdecydowana większość mieszkańców Kiszewa, to ludzie bardzo porządni i uczciwi. Mają już dość tej obrzydliwej atmosfery stworzonej przez mała, rozkrzyczaną, jadowitą grupkę ludzi, chorych z nieuzasadnionej nienawiści, którzy dla polityki i własnych celów wyzbyli się czci i honoru. A najbardziej jest przykre to, że w grupce tej są osoby, które mienią się moralnymi i intelektualnymi autorytetami Kiszewa.

Osoby, które czegoś w życiu dokonały poznajemy po czynach, ale i po wrogach. Tych Renata Małyszek dorobiła się kilku, ale za to wyjątkowo zażartych. 

Podobne artykuły