Szpitalne spółkowanie

POWIAT OBORNICKI. Według teorii sekretarza Piotra Sitka najkorzystniej byłoby szpital powiatowy sprywatyzować, albo jak on woli to nazywać „przekształcić go w spółkę”. Tak pewnie powstała myśl powołania „spółki samorządowej” ze słowem „szpital” w nazwie. Do spółki mają przystąpić trzy gminy i wyłożyć na początek 20 mln zł, które zarząd spółki – i to nie wykluczone, że pod prezesurą Piotra Sitka – przeznaczyłby na rozbudowę placówki i inne ważne dla niej oraz dla zarządu sprawy. 

Gminy to jednak przecież mieszkańcy powiatu, płacący nie małe podatki, w tym także podatek na ochronę zdrowia. Gdyby pomysł Piotra Sitka się powiódł, mieszkańcy powiatu zostaną opodatkowani w tej mierze podwójnie, a może nawet potrójnie lub jeszcze bardziej. Piszemy „gdyby”, bo pomysł jest wciąż tylko pomysłem. 

Niedawno władze powiatu spotkały się z władzami gmin, aby wysondować, czy te przystąpią do spółki. Jakiej spółki? – zapytały władze gminnie. Ale czy przystąpicie? – odparły władze powiatu. Jakie są cele spółki, jakie koszty, kto będzie wspólnikiem i skąd będą środki oraz jakiej wysokości? – dociekały władze gminnie. – Tego nie wiemy, bo nie wiemy czy przystąpicie – wyjaśniały władze powiatu.

Spotkanie przebiegało w ten mniej więcej sposób i coraz bardziej przypominało randkę ciemno lub jak kto woli bardziej swojsko, „kupowanie kota w worku”. Władze starostwa nie chciały worka otworzyć nie będąc same pewne, że on tam jest. Zapewniały, więc że kot ma się dobrze i warto go kupić. Władze gminne zaciskały palce na portfelach oświadczając, że nie widząc kota, do spółki nie przystąpią, ani grosza nie dadzą. 

Będzie dobrze, uspokajał je Piotr Sitek zapewniając, że zna problem jak mało kto i ręczy swym autorytetem. Tu trzeba mu przyznać nieco racji. W szpitalu ostatnio badał jako ekspert za półtora tysiąca miesięcznie, czy tam równo kładą styropian na ścianach i różne inne sprawy. Opinie o jego wszechstronnej wiedzy szpitalnej potwierdzają też inni. Według piszących na naszym forum internautów – Sitek ma już tak rozległą wiedzę na temat służby zdrowia, że mógłby sam zacząć leczyć.

Władz gminnych to jednak nie uspokoiło, więc rozeszły się do swych gmin, aby budować ulice i rozwijać infrastrukturę, bo to właśnie jest ich obowiązkowym zadaniem, a nie jakieś szpitalne spółkowanie.

Podczas ostatniej sesji rady miejskiej Obornik burmistrz Anna Rydzewska mówiła o projekcie spółki beż cienia entuzjazmu. – Nikt nam nie potrafił przedstawić choćby podstawowych informacji. Tu byliśmy wszyscy jednomyślni, jako przedstawiciele trzech gmin, że mamy swoje zadania bardzo rozległe. Wykonywanie zadań innego samorządu jest w tej sytuacji zupełnie niemożliwe. Na koniec pocieszyła, że do spółki mogą przecież przystąpić inne podmioty. 

Radni przyjęli tę informację w większości zgodni, iż 20 mln złotych pięć minut po kryzysie trudno będzie zebrać, zwłaszcza gdy się nie wie jak. 

Podobne artykuły