Sterroryzowani przez pędzące pojazdy

JARACZ. Na marcowym spotkaniu wiejskim mówiono przede wszystkim o niebezpiecznym odcinku drogi powiatowej do Parkowa, przy drodze krajowej nr 11. Wielu kierowców, widząc szeroki, prosty odcinek szosy, rozpędza się i na dużej prędkości wjeżdża w środek wsi. Telefony do policji nie dają skutku, nikt nie kontroluje tego odcinka… powiedzieli mi, że mają odgórny nakaz z Warszawy kontrolowania odcinka drogi w Rożnowie, a nie Parkowa – mówił jeden z mieszkańców wsi. Wspomniał  też o przykrym wypadku, który miał tam miejsce, gdy przejechano psa prowadzonego przez jego żonę. Gdyby nie zwierzę, zostałby wdowcem – twierdził. Do tej chwili powiat nie wybudował na tym odcinku chodnika. Mieszkańcy, wybierający się w piękną, wiosenną pogodę na spacer, przeżywają niebezpieczne spotkanie z jadącymi z dużą prędkością samochodami osobowymi i ciężarowymi. 

Mieszkańcy Jaracza zwrócili również uwagę na tajemniczy samochód marki Ford Mondeo koloru czarnego, który terroryzuje od dłuższego czasu swoją piekielna jazdą wieś. Radni z okręgu parkowskiego nie mogli połączyć samochodu z właścicielem, jednak obiecali przyjrzeć się autom nowo zamieszkujących wsie mieszkańców. Nie zabrakło pomysłu, aby ograniczyć prędkość do 30 km/h, jednak mieszkańcy doszli do wniosku, że nic to nie da, a jedynym wyjściem jakie widzą, to zaproszenie i pokazanie staroście oraz komendantowi policji, z czym muszą się borykać na co dzień. Burmistrz Janus obiecał poprosić komendanta o częstsze kontrole w Parkowie. Przewodniczący rady miejskiej Roman Szuberski obiecał poruszyć ten temat na powiatowej komisji bezpieczeństwa. 

Zebrani odetchnęli z lekką ulgą na wieść, że ktoś zajmie się ich sprawą, jednak nie omieszkali poruszyć sprawy tirów, które nie zważając na zakaz wjazdu przejeżdżają przez wieś. Interwencje obywatelskie nie dają skutku, jak to opowiadał jeden z mieszkańców: miał tablice warszawską, zajechałem takiemu drogę i pytam, dokąd pan jedzie, a ten mi odpowiada: a g… to pana obchodzi. Wszyscy samorządowcy kiwali głowami ze współczuciem dla sytuacji mieszkańców, a my sprawdzimy, czy słowa jaraczan nie poszły w przysłowiowy las. Fragmenty spotkania będzie można zobaczyć w Oborniki TV.

Podobne artykuły