Dojazd z Objezierza

OBJEZIERZE. Mała grupa mieszkańców Objezierza wydelegowała dwie panie do radnego Włodzimierza Stolińskiego, aby ten załatwił mieszkańcom wsi dojazd do Poznania. Radny zaprosił do starostwa powiatowego prócz owych pań, także przedstawicieli spółki komunikacyjnej z Suchego Lasu, wiceburmistrza Obornik Bogdana Bukowskiego i starostę obornickiego Gustawa Wańkowicza, żeby razem radzić, jak problem rozwiązać. 

Autobus jeździłby pomiędzy dwoma powiatami, więc dofinansowywać musiałby go starosta. Panowie ze spółki transportowej uprzedzili, że koszty będą znaczne, a Bogdan Bukowski przytaknął znając dobrze problem i jego realia. Kilka lat wcześniej gmina Oborniki wbrew przepisom, a w obliczu bezczynności starostwa, dofinansowywała komunikację autobusową z Objezierza do Poznania. – Bezrobocie było wtedy wielkie i nie mogliśmy zostawić mieszkańców wsi w potrzebie. Niestety choć początkowo z autobusów korzystało ponad 20 osób, szybko liczba ta spadła na kilka a na końcu bywało, że autobus jeździł pusty lub z jedną, dwoma osobami – przypomniał wiceburmistrz. Wydano wiele pieniędzy, a większość jeździła samochodami. Tych teraz jeszcze przybyło. 

Starosta nie chciał zadecydować o dofinansowaniu transportu nie mając żadnej wiedzy na temat ilości osób chętnych do skorzystania z dojazdu. Spotkanie skończyło się ostatecznie niczym, przy ogromnej irytacji obu mieszkanek Objezierza. Jedna z nich sprowadziła się niedawno do wsi z Gniezna a druga z Poznania i obie nie wyobrażają sobie, jak można nie mieć autobusu pod domem. 

Włodzimierz Stoliński naciskany, żeby załatwił tę sprawę, podjął własną inicjatywę i namówił przewoźnika Sadowskiego, żeby ten uruchomił linię z Objezierza obiecując mu wielu pasażerów. Wywiesił rozkłady jazdy na widocznym miejscu i zrobił kwerendę w poszukiwaniu chętnych do jazdy. Na dojazd do Poznania zdecydowały się po namowie tylko trzy osoby. Może  było by ich nieco więcej, ale każdy miał inne potrzeby czasowe, więc autobus musiałoby kursować jak w mieście co kilkanaście  minut. W ten sposób inicjatywa upadła, a mieszkańcy Objezierza nadal jakoś sobie radzą sami.

Podobne artykuły