Kłopotliwe sąsiedztwo

OBORNIKI. Dawno temu państwo P., wybudowali na swojej działce przy ulicy Kasztanowej dom mieszkalny oraz budynek gospodarczy. Nie zdążyli go wykończyć, gdy oboje przenieśli się do lepszego ze światów. Zostało po nich ponad 10 spadkobierców, lecz żaden nie interesował się posesją. 

Wreszcie  pojawił się pan Wojciech z planem rozbudowy domu. Ma on zamiar wyburzyć budynek gospodarczy i rozszerzyć dom przy Kasztanowej do roli budynku wielorodzinnego 12-metrowej wysokości z podziemnymi garażami. 

Na początek wystąpił do gminy o warunki zabudowy. Wskazanym teren jest przeznaczony pod budownictwo mieszkaniowe, więc problemu nie było. Obok stoi już jeden budynek wysokości 12 metrów, więc i na to dostał zgodę. W warunkach określono mu. które z istniejących przepisów muszą być bezwzględnie respektowane i wszystko mogłoby wyglądać w porządku, gdy by nie obawy jego sąsiadów. 

Pani S., mieszka tam od kilkunastu lat i cieszy się ładnym ogródkiem. – Jeśli stanie tu tak wysoki budynek, mój trawnik znajdzie się w cieniu – uskarżała się mieszkanka Kasztanowej.  Przeraża ją również pojęcie „budynek wielorodzinny”.  Na koniec oświadczyła, że czuje się oszukana i obiecała zaskarżyć decyzję burmistrza w Kolegium Odwoławczym w Pile. 

My sprawdziliśmy zasadność tej skargi u fachowca, jakim jest naczelnik wydziału inwestycyjnego urzędu miejskiego w Obornikach, a prywatnie architekt. Usłyszeliśmy, że jeśli inwestor spełni warunki, a te wydano mu zgodnie z przeznaczeniem terenu, nie da się powstrzymać jego inwestycji. Nie ma jednak obawy, że  pani S. utraci światło. Przepisy dokładnie zabezpieczają jej interes. Wysokość budynku, nie może być większa niż odległość jego dachu od parapetu jej najbliższego okna. Nie ma niestety gwarancji na to, czy nadal będzie słońce na jej trawniku i czy sąsiedztwo nie stanie się dokuczliwe.  

Podobny dyskomfort co do sąsiedztwa mają także sąsiedzi dawnego ogrodnika Ratyńskiego, którego dom i szklarnie stały także przy Kasztanowej. Dom i zabudowanie znikły, a na ich miejscu wyrósł rozłożysty budynek wielorodzinny. Zabrał sąsiadom otaczająca ich optycznie przestrzeń. Co jednak coś tam zyskają. Na parterze owego budynku inwestor z Ryczywołu zaplanował sklepy i aptekę. Będą mieli więc blisko. 

Niestety, mieszkając w jakimkolwiek sąsiedztwie, zawsze trzeba się liczyć z tym, że ktoś coś, kiedyś wybuduje i nasz komfort zniknie. Dlatego nie należy się do niego zbytnio przywiązywać, zwłaszcza mieszkając w mieście, gdzie dynamika rozwoju jest największa.

Podobne artykuły