Ciemna sprawa z ubezpieczeniami

OBORNIKI. Gdy się małżeństwo pokłóci wychodzą na jaw fakty mocno dotąd skrywane. Gdy pokłócą się politycy, oskarżeniom nie ma końca. Radna Waleria Liczak zasiadała w kręgach koalicji rządzącej tak długo, aż dała się namówić do przejścia na drugą stronę. Jako opozycjonistka sprawiła zawód niedawnym kolegom, atakując rządzących zawzięcie. Po jakimś czasie i ciężkim doświadczeniu osobistym „wróciła” do koalicji, aby być na nowo „lojalną”. Nie może jej tego wybaczyć skrajny opozycjonista Lemański. Stara się wywlec na światło dzienne domniemania dotyczące jej działalności ubezpieczeniowej obejmującej także mienie gminne. Ta nie może darować mu działania wraz z władzami spółdzielni mieszkaniowej na niekorzyść gminy.   

Stąd wywiązała się podczas ostatniej sesji taka oto polemika: pan rozpowszechnia nieprawdę. Ja teraz nie ubezpieczam, tylko moja córka. Jej rejon to od poczty do Kowanówka. I nie chodzi o urząd. Tymczasem Pilarska kłamała, a pan stanął za nią. Ja byłam przeciw, więc pan stwierdził, że trzeba się  przyjrzeć moim ubezpieczeniom. Inna firma była tańsza, ale ma marną reputację, więc moje PZU było lepsze. Burmistrzowie wybierając PZU dobrze wybrali. A jeżeli się panu nie podobała moja gęba, to  mnie pan sobie atakuje. Burmistrzów zawsze będę popierać. W kwestii dotyczącej ubezpieczeń głos zabrał pracujący w PZU przewodniczący Piotr Desperak. – Wszystkie ubezpieczenia są na zasadzie ofert. Sam chodziłem po Poznaniu, aby tę ofertę wraz z panią Liczak i jej córką przygotować. Sam pilotowałem tę sprawę w Warszawie. Mówienie, że się woła panią Liczak, by zawarła ubezpieczenie, jest bzdurą i totalną nieznajomością tematu. 

Co chciał „ujawnić” Lemański, czego broniła Liczak, tego zapewne nikt do końca nie zrozumiał. Sama jednak dyskusja na tak szerokim forum była klasycznym wylewaniem na siebie pomyj przez jeszcze niedawnych przyjaciół i wspólników.  

Podobne artykuły