Kto jest winien, że oborniczanie nocą muszą jeździć do Rogoźna?

GMINA OBORNIKI. 20-letnia pannę Joannę z Kowanówka zabolał w piątek popołudniu brzuch. Ból wzmagał się, a tabletka przeciwbólowa nie pomogła. Młoda kobieta nie ma samochodu. Poszła pieszo do Obornik po pomoc. Do szpitala dotarła po 50 minutach szybkiego marszu. Ból żołądka był już nie do zniesienia. W szpitalu dowiedziała się, że nikt jej nie przyjmie. – Musi udać się pani do Rogoźna na ulicę Fabryczną – usłyszała. Niby jak? – pomyślała pana Joanna i wróciła do domu. Połknęła pełna garść tabletek. Do rana ból jakoś przeszedł. Kto ją skazał na długie godziny cierpienia? – Kto nas wszystkich wmanewrował w ten układ? – zadaje sobie pytanie wielu oborniczan.

Aby ustalić czym kierowali się oborniccy lekarze podpisując umowę z firmą „Obst Ambulans Union”, nie musieliśmy się wcale trudzić. Wiele wyjaśniło nam pismo skierowane do naszej redakcji przez szefa jednej ze spółek lekarza rodzinnego, Medix Henryka Wojciechowskiego. Pisze w nim, że w wiadomej sprawie – nie dostał żadnego zaproszenia do rozmów ze strony starostwa powiatowego. Jak zdołaliśmy się dowiedzieć, na temat podpisania umowy ze szpitalem rozmawiał z nim jedynie zastępca dyrektora szpitala Paweł Kolasiński proponując, aby dr Wojciechowski „pobiegał” po innych szefach spółek i się z nimi „jakoś” porozumiał. Miał powiedzieć, że – jeśli szpital podpisze umowę na opiekę wieczorną i świąteczną, to z wszystkimi spółkami a nie z jedną czy z drugą. W przeciwnym razie lekarze szpitala nie będą wiedzieli, jak odróżnić pacjentów spółek z umową od innych pacjentów. 

Poproszona o komentarz do tej sprawy dyrektor ZOZ Małgorzata Ludzkowska przyznała, iż owszem wie o rozmowie jej zastępcy z Henrykiem Wojciechowskim, odbytej podczas jej nie obecności. Nie zna treści owej rozmowy, wie jednak, że była „mało przyjemna dla pana Wojciechowskiego”, a impertynentem był niestety jej zastępca. 

Nie uzyskaliśmy wyjaśnień innych szefów spółek lekarskich, jednak trzeba się liczyć, że mogło być przecież podobnie, jak z Medixem. Spółki lekarza rodzinnego musiały podpisać umowę z którymś z podmiotów i wybrały pobliski „Obst Ambulans Union”, firmę która nie stawiała nikomu żadnych nierealnych żądań. 

Dyrektor Małgorzata Ludzkowska czuje się obecnie – najdelikatniej mówiąc – „mało komfortowo” wobec istniejącej sytuacji. Czyni ogromne starania, by jej placówka mogła na miejscu w Obornikach w godnych warunkach i z dobrym sprzętem, świadczyć usługi nocno – świąteczne, które przejęła konkurencja w Rogoźnie. Jeżeli jej się to uda, panna Joanna w przyszłości znajdzie pomoc w Obornikach i nie będzie zmuszona „leczyć” się sama lub wędrować do odległego Rogoźna.

Na koniec informujemy, że wicedyrektor Paweł Kolasiński staje niebawem do konkursu na swoje obecne stanowisko, na którym starosta Wańkowicz obsadził go prawdopodobnie z naruszeniem prawa, bez żadnego konkursu.     

Podobne artykuły