Protest obornickich pacjentów przybiera na sile

GMINA OBORNIKI, ROGOŹNO. Rozdzwoniły się telefony w redakcji po tym, jak oborniccy lekarze rodzinni zadecydowali, aby swych pacjentów nocą i w święta odesłać po poradę do Rogoźna. Trudno nam zliczyć wszystkie krytyczne uwagi, skupimy się więc na konkretnych działaniach.  

W połowie tygodnia burmistrz Obornik zwróciła się od starosty Wańkowicza z prośbą o wyjaśnienia. Jak się okazało starostwo zaprosiło dwukrotnie na rozmowy szefów spółek lekarskich. Za pierwszym razem zgłosił się jeden, na drugim spotkaniu nie pojawił się nikt. Widząc jak bardzo ignorowane są władze powiatu, Anna Rydzewska osobiście wystąpiła z apelem do Zbigniewy Nowodworskiej, dyrektor wielkopolskiego NFZ. Pisze w nim: w imieniu społeczeństwa i władz samorządowych miasta i gminy Oborniki składam protest w sprawie obecnego sposobu zabezpieczenia podstawowej opieki zdrowotnej w ramach świadczeń gwarantowanych w zakresie medycznej opieki nocnej i świątecznej. Do końca ubiegłego roku świadczenia takie wykonywane były w ramach umowy przez SP ZOZ w Obornikach. W tym roku spółki lekarskie z terenu gminy scedowały prawo do objęcia opieką świadczeniobiorcy Firmę „Obst Ambulans Union", która ma swoją siedzibę w Rogoźnie przy ulicy Fabrycznej. Jest to bardzo duże utrudnienie dla mieszkańców, którzy w sytuacjach nagłych, w porze wieczornej i nocnej, często z małymi dziećmi lub osobami star­szymi muszą jechać do innej gminy. 

W minioną środę z dyrektor Nowodworską spotkał się zastępca burmistrza Henryk Łukaszewski. Zapewnił ją, iż oborniczanie nigdy nie pogodzą się z decyzją swych lekarzy rodzinnych, skazujących ich na nocne podróże z bólem, gorączką i często dla wielu w nieznane. Zwrócił uwagę na fakt, iż w nad wyraz skromnych warunkach ma być udzielana pomoc 48 tysiącom potencjalnych pacjentów.  Nowodworska sprawdziła, iż placówka przy Fabrycznej w Rogoźnie ma jedynie warunkowe dopuszczenie Sanepidu. Obiecała wysłać do Rogoźna jak najszybciej kontrolę, aby szczegółowo zbadać tamtejsze warunki. 

Nie podobają się one nawet staroście Wańkowiczowi o czym może świadczyć jego pytanie na temat rogozińskiej przychodni: jak można leczyć w tej budzie, z czterema krzesłami? 

Wśród niezadowolonych z warunków technicznych jest nawet dyrektor medyczny „Obst Ambulans Unison” Piotr Kudełka. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej w Rogoźnie oświadczył on: powiem tylko tyle, że jeżeli ostatnio nam tynk z dachu spadł na głowę, więc cały dach jest do remontu, a nie jest to mała suma. Było tez zdań kilka o innych usterkach a na koniec pan Piotr pocieszył strapionych: kończy się okres w którym inspektor sanitarny nakazał gruntowny remont placówki. W wypadku nie uzyskania pozwolenia sanepidu, przychodnia będzie przeniesiona do Jaracza

O komentarz poprosiliśmy jednego z niezależnych obornickich lekarzy, a do tego menadżera służby zdrowia. Uświadomił nam jak  może wyglądać droga do odzyskania zdrowia. W przypadku złego samopoczucia nocą czy w święto, trzeba będzie pojechać do Rogoźna. Tam lekarz zaleci dajmy na to prześwietlenie lub gastroskopię. Trzeba będzie udać się do szpitala w Obornikach. Potem z wynikiem trzeba będzie wrócić do lekarza w Rogoźnie, aby ten zalecił leczenie bądź skierował osobę chorą do szpitala w Obornikach. Jeśli taka sytuacja dotknie osobę starszą, lub małe dziecko, a rodzina będzie mieszkała na odległej wsi i bez samochodu, rzecz cała może skończyć się tragicznie.  

Burmistrz Rydzewska stwierdziła w rozmowie z nami, że nie po to oborniccy podatnicy wyłożyli około pół miliona złotych na doposażenie szpitala w najnowocześniejszy sprzęt medyczny, by nie móc z niego korzystać w święta czy nocą. Dyrektor SP ZOZ Małgorzata Ludzkowska podkreśla, że w Obornikach jest na miejscu laboratorium, są wszelkie pracownie i doskonałe warunki do przyjmowania pacjentów.

Rośnie niezadowolenie społeczne z decyzji lekarzy. W ten nurt chętnie włączają się też politycy. Sekretarz powiatu Piotr Sitek namawiał do utworzenia w Obornikach czwartej spółki lekarza rodzinnego, która mogłaby przejąć niezadowolonych pacjentów i zapewnić im godne warunki leczenia.  Jaki będzie tego skutek, nie wiadomo. Pewnym jest, że „sprawa” raczej nie „przyschnie”. Będziemy przyglądać się kolejnym rozwiązaniom i natychmiast o nich informować na naszych łamach.  

 

Podobne artykuły