Zamiast obwodnicy mgliste obietnice

OBORNIKI. Podzielone na pół miasto dusi się bez dodatkowej przeprawy mostowej na Wełnie. Wiadomo o tym od dawna i od dawna trwają starania władz Obornik o obwodnicę łączącą ulicą Czarnkowską, przez most kolejowy i trasę byłych torów wronieckich, z szosą krajową nr 11. 

1 marca, z inicjatywy burmistrz Obornik Anny Rydzewskiej, odbyło się już drugie tak liczne spotkanie w sprawie budowy północnej obwodnicy. Uczestniczyli w nim m.in. wicemarszałek województwa wielkopolskiego Wojciech Jankowiak, radni sejmiku województwa Tomasz Szrama (PO), Zbigniew Ajchler(SLD) i Bogumiła Hromiak-Paprzycka (SLD), a także kierownictwo Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich. Przybyli też samorządowcy z  Czarnkowa, Połajewa, Ryczywołu, Trzcianki, Wałcza i Wielenia.

Po powitaniu wszystkich Rydzewska przedstawiła problem i chronologię swoich dokonań w kierunku rozwiązania problemu. Najważniejsze było uzyskanie od kolei gruntu pod przyszłą obwodnicę. Potem głos zabrał radny Szrama, mówiąc o rozmowach z marszałkiem Wojtasiakiem, który rozważał jak można wpisać obornickie zadanie w plan wieloletni. Szrama obiecał lobbować, aby obwodnica trafiła do tzw. wieloletniego programu inwestycyjnego. Wyraził pewność, że obwodnica tam trafi, choć nie wiadomo na który rok.

Wypowiedź Szramy spotkała się z krytyczną reakcją jego kolegów, radnych sejmiku.  Hromiak-Paprzycka podkreśliła, że nie należy biadolić, ale zrobić wszystko, aby zarząd wojewódzka podjął inwestycję w Obornikach. Ajchler przez dłuższą chwilę szydził z Szramy i jego nieudolności w pracach władz województwa. Ale on się poprawia – dodał. Radni nie lobbują, ale składają wnioski i projekty uchwał – pouczył dyrektora obornickiego LO. Zgodził się, że obwodnica to ważne zadanie, bo interesują się nim samorządowcy całej północnej Wielkopolski. Dla chcącego nic trudnego – stwierdził na koniec prawdopodobnie pod adresem Szramy.

– Zamiast politycznie, trzeba by to jakoś pozytywnie załatwić – zaproponował starosta trzcianecko czarnkowski. Wiceburmistrz Bogdan Bukowski przypomniał, że jeszcze w 2000 roku obwodnica znalazła się w planie, choć potem ją wykreślono. 

Wreszcie głos zabrał wicemarszałek Wojciech Jankowiak (PSL).  – Tym tematem  zajmuję się od zarania województwa. Gdy go nie było w urzędzie, wyjaśnił,  obwodnica wypadła z planu. – W tym czasie Ajchler był przy władzy – przyciął radnemu z SLD. Potem zapewnił, że zna i popiera sprawę obwodnicy, ale nie ma na nią pieniędzy, a trzeba realizować raz ułożony plan. Obiecał wprowadzić to zadanie do planów, jednak w czasie „rok 2013 plus”, co może oznaczać, że będzie to rok 2015, 19 a może nawet 25. Przez pewien czas skupił się na potrzebach Wronek, w których ma inwestować koreański Samsung oraz na autostradach. – Ja gwarantuję jedno, że plan zostanie zmieniony jeszcze w tej kadencji, jednak obornicka inwestycja może być realizowana dopiero po roku 2013. Na koniec pochwalił starania władz Obornik, lecz w swych prognozach był nieprzejednany. 

Nie mogła się z tym pogodzić Anna Rydzewska. – To nie jest tak, że nic się nie da zrobić, bo jest plan do 2013 roku. Niestety życie wymusza inne rozwiązania a jak trzeba, to są korekty do planów. Tak jest najłatwiej, ustawić sobie plan i go spokojnie realizować. Bardzo wiele jest w rękach zarządu województwa. Mamy poparcie opozycji a koalicja będzie działać. Myślę, że są szanse na rozwiązanie problemu. 

Ostre słowa burmistrz Obornik skłoniły marszałka do zapytania dyrektora zarządu dróg Ryszarda Jagłę, jak długo potrwa budowa obwodnicy. Ten zapewnił go, że od projektu do końca budowy nie minie nawet rok. To też i wasza rola, by podejmować ważne decyzje – zwrócił się do radnych wojewódzkich. 

Nie w takim kierunku powinniśmy pójść – zauważyła radna Paprzycka. Wskazała na rezerwy, skąd mogłyby popłynąć pieniądze. Dyrektor Łuka (drogi krajowe) przypomniał, że są pieniądze na remont wiaduktu na drodze nr 11 i trzeba go remontować. Mogą je przeznaczyć je na rozbiórkę wiaduktu, a resztę na rondo, które tam powstanie. Namawiał, żeby tematu obwodnicy nie odkładać. 

W podobnym tonie mówili też samorządowcy. Marszałek nie bardzo chciał jednak słuchać argumentów za przyspieszeniem budowy, obstając przy terminie po 2013 roku i dodając, że problem owszem jest, ale bardziej lokalny, bo w korkach stoją głównie oborniczanie. 

Wobec tego burmistrz Rydzewska wytoczyła najcięższe argumenty. Po pierwsze obiecała wsparcie finansowe budowy obwodnicy, wsparcie na miarę możliwości Obornik. Z drugiej strony uprzedziła marszałka, iż cierpliwość oborniczan jest już na wyczerpaniu i trzeba się liczyć nawet z blokowaniem Czarnowskiej. Piotr Desperak dodał: my widzimy z pańskiej strony panie marszałku, że tylko do ściany a nie dalej.  Zburzmy tę ścianę – namawiał przewodniczący obornickiego samorządu. 

Nie wykluczam, że realizacja obwodnicy nastąpi wcześniej – ustąpił wreszcie nieco marszałek Jankowiak dodając – deklaruję panie przewodniczący, że w najbliższym czasie będzie do planu wieloletniego wpisana obwodnica. 

Spotkanie dobiegło końca a burmistrz Rydzewska skwitowała je stwierdzeniem: bardzo żałuję, że w bardzo nieciekawym nastroju kończymy. Nie mniej mamy dokument, że inwestycja wejdzie do planu do 2007 roku. Tym żyje społeczeństwo Obornik. Dzisiaj się dowiadujemy, że dopiero po 2013. Chyba za daleko poszła ta wypowiedź marszałka. 

Podobne artykuły