Oborniczanie zostali zmuszeni do korzystania z lekarza w Rogoźnie

OBORNKI, ROGOŹNO. W minionym tygodniu miasto obiegła bulwersująca wiadomość, że mieszkańcy gminy Oborniki zostali pozbawieni nocnej i świątecznej opieki lekarza rodzinnego w obornickim szpitalu. Faktycznie, teraz będą zmuszeni jeździć po nią do Rogoźna.  

Pomijając fakt, że nie bardzo jest jak dotrzeć do Rogoźna, to warunki w tamtejszej „przychodni” są, delikatnie mówiąc, fatalne. W żaden sposób nie wytrzymują porównania z tymi, które zapewniał pacjentom obornicki szpital. 

Mamy doskonałe warunki lokalowo-sprzętowe. Na miejscu jest rentgen, są wszelkie urządzenia diagnostyczne, sala operacyjna, gabinety zabiegowe a w koniecznych przypadkach winda wiezie pacjenta na oddział – wyliczyła dyrektor SP ZOZ Małgorzata Ludzkowska. Teraz spodziewa się pretensji pacjentów, że przestał jej szpital przyjmować ich po godzinie 18 oraz w niedziele i święta. Tak bowiem zadecydowali szefowie spółek lekarza rodzinnego. 

Tu warto wiedzieć, że lekarz rodzinny obejmuje opieką zdeklarowanych pacjentów przez całą dobę. Nie chcąc dyżurować nocą i w dni świąteczne, wskazuje podmiot, który go w tym czasie wyręczy. NFZ przesyła temu podmiotowi pieniądze za tę usługę i są to pieniądze znaczne. W przypadku gminy Oborniki chodzi o kwotę około 300 tysięcy złotych rocznie. 

Urzędujące w Obornikach trzy spółki lekarskie wskazały w tym roku zamiast, jak dotąd, szpital w Obornikach – firmę Obst Ambulans Union z Parkowa. Ta prowadzi gabinet w Rogoźnie przy ulicy Fabrycznej i tam będą teraz musieli jeździć wieczorami po poradę mieszkańcy Obornik i reszty gminy.

Ten podmiot wybraliśmy, bo szpital się do nas nie zwrócił – wyjaśniał szef spółki Vita KK Tomasz Kierończyk. To nieprawda – powiedziała nam Małgorzata Ludzkowska. – To nie szpital do spółek, a spółki lekarskie zwracały się dotąd od szpitala. Mięliśmy latem spotkanie i deklarowałam dalszą współpracę. Nikt nie pomyślał o wygodzie pacjenta, który z bólem czy gorączką będzie jechał do Rogoźna a tam spotka okropne warunki.

Sprawdziliśmy w Rogoźnie. Maleńki pokoik i korytarz z kilkoma krzesłami. Ciasnota, brak koniecznych pomieszczeń sanitarnych. Rogoźnianie często na te warunki narzekali, a radni zgłaszali burmistrzowi, iż lokal jest w złym stanie. 

Mury to jedno, ale wyposażenie nie odbiega od najwyższych norm – twierdzi Piotr Kudełka, dyrektor medyczny Obst Ambulans Union. Szef firmy, Artur Obst, rozważa otwarcie oddziału w Obornikach, o ile będą pacjenci. Wyliczył: jak na razie według analizy stycznia jest to zaledwie 118 pacjentów, czyli cztery porady dziennie. Dane mogą być niepełne, bo pacjentów nie poinformowano skutecznie, więc nadal przyjeżdżają do szpitala. 

Zupełnie inne dane przekazała nam Małgorzata Ludzkowska. – Udzieliliśmy w 2009 roku ponad pięć tysięcy porad. W styczniu przyjęliśmy ponad 800 pacjentów. Teraz przyjmujemy tylko wtedy, jeśli pacjenci skarżą się na bóle w klatce piersiowej. 

Więc pacjenci się skarżą, bo droga do Rogoźna daleka, a tam prowizorka. Szpital przyjmował ich jeszcze przez styczeń i za ten miesiąc NFZ szpitalowi zapłacił, jednak na kontynuację tego w lutym nie ma co liczyć. 

Starosta Gustaw Wańkowicz twierdzi:  nic nie mogę z tym problemem zrobić. Dla niego właściwie wcale nie ma problemu. Opieka nocno-świąteczna jest dla 48 tysięcy zdeklarowanych pacjentów w powiecie zapewniona. 

Innego zdania jest burmistrz Anna Rydzewska. – Dla mnie to skandal. Nie można pozbawić mieszkańców gminy opieki nocą i w święta w obornickim szpitalu. Łożyliśmy znaczne pieniądze na zakup sprzętu, który ma im służyć przez całą dobę. Pozbawienie ich tego jest niegodziwe i zaskakuje mnie postawa obornickich lekarzy rodzinnych. Burmistrz zaplanowała na środę wyjazd na rozmowy z NFZ. Chce tam wałczyć o prawo oborniczan do należnej im opieki medycznej na terenie ich gminy. 

O wynikach tych rozmów poinformujemy w kolejnym numerze.

Podobne artykuły