Zginął pod Garbatką na jedenastce

GARBATKA. Wczesnym rankiem w sobotę 6 lutego, około godziny 5:45, doszło na drodze nr krajowej nr 11 do poważnego wypadku ze skutkiem śmiertelnym. 

Trzech mężczyzn jechał od strony Obornik srebrnym Alfa Romeo z obornicką rejestracją. Jechali po raz ostatni do swego miejsca pracy w Rogoźnie. 

Obornicka firma produkująca stolarkę budowlana przeniosła stolarnię do Obornik, a pracownicy pojechali po swoje narzędzia. Mimo niełatwych warunków na drodze, jechali zdecydowanie za szybko. 

Pomiędzy skrzyżowaniem na wysokości Garbatki a przejazdem kolejowym, kierowca przyspieszył na śliskiej jezdni. Koło zahaczyło o nie do końca odśnieżone pobocze, skutkiem czego mężczyzna przestał panować nad autem. To zjechało z drogi, przebiło wysoką zaspę śniegu, ścięło 30 centymetrowej grubości drzewa, a na koniec wypadło na otwarte pole, aż 30 m od drogi. 

27-letni kierowca, mieszkaniec Margonina, wypadł jak z procy z ogromnym impetem przez przednią szybę i uderzył o twardą zamarzniętą ziemię. Niestety poniósł śmierć na miejscu. 

Dwaj pasażerowie samochodu odnieśli poważne obrażenia. Byli to dwaj oborniczanie – 24 i 32 letni. Ten pierwszy w ciężkim stanie nadal przebywa w szpitalu.

Podobne artykuły