Seria wirtualnych pożarów

POŁAJEWO. Od pewnego czasu mieszkańcy Połajewa są zaskakiwani doniesieniami o fałszywych alarmach, dotyczących rzekomych pożarów w różnych punktach gminy. 

Niecały miesiąc temu, w okolicach Świąt Bożego Narodzenia strażacy dostali wiadomość o pożarze w ewangelickim kościele, zwanego w Połajewie „Kryplem”. Alarm okazał się jednak fałszywy. Na tej samej zasadzie paliło się już w Tarnówku, a ostatnio w Przybychowie. 

Efekt nieprzyjemnych żartów jest taki, że zdezorientowana straż za każdym razem szuka miejsca, w którym się pali, biorąc serio każde zgłoszenie, bo tak trzeba, a pożaru i tak nie ma. Zabawa w ciuciubabkę ze strażakami trwa od jesieni. 

Słysząc wyjącą syrenę, mieszkańcy Połajewa za każdym razem podejrzewają kolejny wkręt, co osłabia czujność i społeczne zainteresowanie problemem pożarów. Idiotyczne telefony do straży wykonywane są zwykle w porze nocnej i z zastrzeżonego numeru telefonu. 

Nie jest do śmiechu strażakom, ani tym bardziej tym, którzy niedawno przeżyli na własnej skórze, co znaczy pożar w miejscu zamieszkania, jak np. właścicielom spalonych przed Sylwestrem zabudowań gospodarskich w Boruszynie, czy pogorzelcom ze spalonego mieszkania na połajewskim młynie. 

Być może wkrótce nie do śmiechu będzie wirtualnemu podpalaczowi, bo komenda powiatowa w Czarnkowie wnikliwie sprawdza wszystkie doniesienia o podpaleniach w gminie Połajewo.

Podobne artykuły