Wraca wciąż sprawa mieszkania Pelagii R.

GMINA OBORNIKI. Swego czasu pisaliśmy o sprawie mieszkania Pelagii R. Chciała je odkupić od gminy, ale gmina nie chciała go sprzedać. Pani Pelagia wpłaciła zaliczkę na poczet planowanego zakupu, a gmina czyniła starania, by jej ją zwrócić.

Nasz artykuł pisaliśmy z dwóch powodów. Po pierwsze, by ukazać zmagania z niechcianą zaliczką, które rozstrzygać musiał sąd. Po drugie bulwersującym było straszenie byłym małżonkiem przez Pelagię R., wdowę po znanym w Obornikach wysokim funkcjonariuszu UB i człowieku, który okrył się zdecydowanie złą sławą.  Niedawno temat podjęła pewna lewicowa gazetka sugerując, że Anna Rydzewska obiecała Pelagii R sprzedać mieszkanie, a gdy nadszedł termin, nagle się wycofała. Nie tylko odmówiła, ale zaczęła też starszą kobietę gnębić na każdym kroku. 

Prawdą jest, że urzędnicy Rydzewskiej poczynili wszelkie przygotowania do sprzedaży mieszkania, do której wszak nie doszło. Postanowiliśmy dokładnie sprawdzić dlaczego, a oto tego wyniki. Faktycznie sprawa sprzedaży mieszkania pani Pelagii przy ulicy Stefanowicza była tak bardzo zaawansowana, że trafiła do notariusza. Dopiero tam, krótko przed podpisaniem umowy, okazało się, że są poważne błędy natury prawnej i notariusz nie może wykonać w takim stanie rzeczy swoich czynności..   

Pan Zbigniew K. w 2001 r. dokonał darowizny dwóch izb na  rzecz Krzysztofa W. Od 2004 r. Krzysztof W. wynajmuje od Urzędu Miejskiego kolejne dwie izby przylegające do jego własności, które wspólnie nie stanowią jednak odrębnego lokalu. W 1997 r. Danuta B., dokonała wykupu dotychczas zajmowanego lokalu w tym samym budynku. Jednak w wyniku błędu sprzedano jej też kuchnię i łazienkę, które obecnie wynajmuje Krzysztof W., a które stanowią nieodłączną cześć mieszkania będącego własnością gminy. Wobec tego korytarz i łazienka użytkowane przez państwo W. są częścią niewyodrębnioną i korzystają z niej wszyscy lokatorzy spornej nieruchomości. Aby sprzedać mieszkanie pani Pelagii, trzeba pozmieniać dotychczasowe akty własności. Wspomniani lokatorzy musieliby wykupić części wspólne lokali. Choć początkowo deklarowali taki zamiar, jednak zmienili zdanie, tłumacząc to pogorszeniem sytuacji finansowej. 

Pomijając brak zgody notariusza, wyszła na jaw sprawa zdecydowanie skazująca wykup mieszkania na niepowodzenie. Podczas procedur wyjaśniających gminni urzędnicy natrafili na dokumenty dowodzące, iż Pelagia R., jest współwłaścicielem domu przy ulicy Dobrzyckiego. Wnioskując o wykup mieszkania pani Pelagia ten fakt przemilczała. W tej sytuacji burmistrz Anna Rydzewska musiała odstąpić od zamiaru sprzedaży mieszkania i to z naciskiem na słowo „musiała”. Pelagię R. poproszono o odbiór wcześniej wpłaconej zaliczki, a ona odmówiła. Pieniądze wyrokiem Sądy Rejonowego w Obornikach trafiły do depozytu sądowego. Wyrokiem sądu wyższej instancji wróciły do gminy. Ta wpłaciła je do banku na specjalne konto, gdzie są stale do dyspozycji pani Pelagii. 

W rozmowie z burmistrz Obornik usłyszeliśmy, że pani Pelagia była u niej i to nie raz. Pomimo, że straszyła swym zmarłym małżonkiem i jego ubeckimi restrykcjami, wyjaśniono jej problem tłumacząc, że nie można sprzedać mieszkania komuś, kto ma dom i to w sytuacji, gdy po lokal gminny stoi długa kolejka naprawdę go potrzebujących. Pani Pelagii R. to nie wystarczyło i trudno się jej dziwić. Ceny wynajdowanych lokali rosną stanowiąc niezły dochód dla wynajmujących je właścicieli. Kolejnym kupionym za symboliczne grosze mieszkankiem mało kto pogardzi. 

Podobne artykuły