Połajewo w sobotę odcięte

GMINA POŁAJEWO. Sobota wraz z jej niespodziankami pogodowymi zaskoczyła nie tylko drogowców. O ile drogi dojazdowe rankiem były jako tako przejezdne, prawdziwy dramat zaczął się wczesnym popołudniem. Pługi zgarniające śnieg jeździły w Połajewie już od rana, jednak silny wiatr nawiewał nowe ilości śniegu. Mieszkańcy gminy, dla których ta sobota była pracującą, zmuszeni byli do Połajewa dojechać. Kończąc pracę, zastanawiali się, czy szczęśliwie dotrą do domu. 

Wygrali ci, którzy postanowili przemieszczać się ciągnikami, a takich tej zimy w Połajewie i okolicach nie brakowało. I mimo, że może to bawić, dla wielu osób, zwłaszcza mieszkających z dala od zabudowań, przy tak nagłym, jak sobotni ataku zimy, to jedyne rozwiązanie. 

Utrudnienia w ruchu drogowym w samym Połajewie były niczym wobec przyjazdu wielu osób z – nie tak w końcu dalekiego – Poznania. Kilkoro studentów, którzy zdecydowało się w sobotni poranek skorzystać z komunikacji autobusowej, po południu pożałowało wyboru. Choć droga wojewódzka nie wyglądała od Obornik źle, autobusy z Poznania po prostu nie jechały. 

Z powodu śnieżycy odwołano również przyjazd chóru Moniuszko z Kaźmierza, zaproszonego przez miejscowy chór Cecylia, który wraz z gospodarzami miał wystąpić na niedzielnej mszy. Chórzystów z Kaźmierza nie podął się dostarczyć do Połajewa przewoźnik, sami bali się ryzykować przejazd zaśnieżoną drogą do Szamotuł, nie wspominając już o przedzieraniu się przez las na trasie Obrzycko-Tarnówko. 

W niedzielę, z racji braku wiatru i pogodnego, słonecznego nieba, zima w Połajewie wyglądała znacznie łagodniej, a mieszkańcy mogli od rana oddać się rutynowej czynności odśnieżania chodników. Samochody też jeździły, choć na połajewskich drogach dominowały jednak sanki z małymi pasażerami na pokładzie.     

Podobne artykuły