Nagły zgon na Osiedlu Przemysława

ROGOŹNO. Pan Krzysztof należał do grona osób, które można było najczęściej spotkać przed sklepem, w którym piją piwo lub podążającego chwiejnym krokiem w sobie tylko znanym celu. Żył tak od dawna i dożył lat 52. Jego organizm był wyniszczony przez alkohol oraz niezdrowy tryb życia. 

Opiekował się jednak starszą panią, która mieszkała na tej samej klatce schodowej jego bloku. Za opiekę czasami załapał się na śniadanie, a czasem starsza pani dawała mu jakąś monetę. Sama nie wychodziła już z domu, więc gdy sąsiad był wystarczająco trzeźwy, robił jej zakupy. 

Dwunastego stycznia przyszedł do starszej pani. Chwilę porozmawiali potem dostał zadanie aby pójść apteki i wykupić receptę. Poszedł i… zaginął. Starsza pani po dwóch dniach jego nieobecności zaczęła się nie na żarty niepokoić. W końcu zatelefonowała na policję. 

Policjanci po przybyciu na miejsce zaczęli się dobijać do drzwi mieszkania Krzysztofa, nikt jednak nie odpowiadał. Sąsiedzi również nie widzieli go od dwóch dni. Funkcjonariusze zdecydowali się w końcu wezwać straż pożarną. 

Strażacy wyważyli drzwi i weszli do mieszkania. Tam ujrzeli leżące na podłodze zwłoki Krzysztofa. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Prokurator nie dopatrzył się działania osób trzecich i odstąpił od czynności. Starsza pani straciła opiekuna, a alkohol zabrał następne życie. 

Podobne artykuły