Kobieta odmówiła usługi, gdyż w samochodzie było za zimno

POWIAT OBORNICKI. W ubiegłym tygodniu do kilku instytucji działających w regionie dotarła formalna skarga jednego z mieszkańców, który domagał się usunięcia z drogi krajowej nr 11 prostytutki, która mimo rekordowych mrozów, nie opuściła posterunku pracy.

Zatroskani urzędnicy odszukali panią, która pomimo prawie 20 stopni mrozu, stała przy szosie. Sprawdzili, czy nie grozi jej przemarznięcie, ona zaś opowiedziała o tym, dlaczego mężczyzna, który był jej klientem, wysyła teraz skargi.

Wspomniana pani, również mieszkanka powiatu obornickiego, okryta od stóp od głowy ciepłą odzieżą, kusiła kierowców – może nie tyle swoimi wdziękami, przesłoniętymi grubą kurtką, ale usługą, która oferowała jako jedyna w promieniu kilkuset kilometrów. Koleżanki zdecydowały się bowiem wziąć wolne na okres mroźnej zimy. Mając monopol na zimowym rynku usług seksualnych, żądała od klientów wygórowanych cen i odpowiednich warunków. 

Mężczyzna, autor skarg a dotąd niemal stały klient, zatrzymał się w ubiegłym tygodniu na poboczu szosy. Odczuł na własnej skórze zimowy cennik kobiety. Było w nim nie tylko dodatkowe 50 zł za trudne warunki pracy, ale również żądanie ustawienia ogrzewania na maksimum, przy włączonym silniku.

Kierowca jednak jechał samochodem, który pamiętał zapewne jeszcze upadek muru berlińskiego. Temperatura w środku pojazdu była tylko nieznacznie wyższa, niż na zewnątrz. W tej sytuacji kobieta odmówiła wejścia do samochodu. Stwierdziła, że w takich warunkach pracować nie może i nie będzie ryzykowała przymarznięcia. 

Zdenerwowany kierowca odjechał z piskiem opon i determinacją do walki z przydrożną prostytucją, a ciężko pracująca niewiasta niedługo czekała na następnego klienta, który zapewnił cieplejsze miejsce pracy.

Podobne artykuły