Czy kierowca porzuconego Golfa, odnalezionego w lesie, przyczynił siędo śmierci 19-letniej Ewy – o tym rozstrzygną badania DNA

ROŻNOWO, OBORNIKI. Niedawno pisaliśmy o tragicznym wypadku, którego ofiarą była młoda, bo zaledwie 19-letnia obornicka maturzystka o imieniu Ewa, która dopiero co uzyskała swoje prawo jazdy. Jadąc szosą krajową nr 11, od swej sympatii z Parkowa do domu, zjechała nagle na lewy pas jezdni i zderzyła się z jadącym w przeciwnym kierunku samochodem marki Renault Scenic, należącym do 62-letniego mieszkańca Szamocina. Dziewczyna zginęła na miejscu. 

Naszych czytelników dziwił bardzo fakt, że jadąc na prostym odcinku drogi, tak „nagle zjechała” ze swego pasa jazdy. Mając wiedzę, iż śledczy na miejscu zdarzenia odnaleźli tablicę rejestracyjną samochodu – widmo, którego nikt z uczestników wypadku nie widział oraz wiedząc o doniesieniu, jakoby znaleziono rozbite auto w lesie, niedaleko miejsca zdarzenia, czekaliśmy z napisaniem dalszego ciągu, aż policjanci pod nadzorem prokuratury rejonowej w Obornikach ustalą związek pomiędzy wszystkimi elementami zdarzenia oraz uszeregują ich wzajemne relacje. 

Ustaliliśmy ostatecznie, że policjanci idąc za tropem wspomnianego doniesienia, odnaleźli porzucony w pobliskim lesie czarny samochód marki Volkswagen Golf, z rozbitym przodem i śladami uderzenia na przedniej szybie. 

Niezwłocznie udali się do domu właściciela pojazdu, a ten poinformował ich, że samochód wcześniej, lecz tego samego dnia, został mu skradziony o czym oficjalnie powiadomił policję. Sprawdzenie tego potwierdziło fakt zgłoszenia kradzieży, choć to do końca niego jeszcze nie dowodzi.

Nam udało się ustalić, że owego fatalnego dnia właściciel Golfa pił w Parkowie alkohol w towarzystwie jeszcze czterech innych osób. Warto tu dodać, że właśnie alkohol, a dokładniej jazda po jego spożyciu, stał się wcześniej przyczyną utraty przez mężczyznę prawa jazdy. Gdy musiał wyjechać, szukał kierowcy, co może sugerować, że jechał tym autem, ale jako pasażer. 

Volkswagen miał rozbity przód, jednak wgniecenie tworzyło niemal prostą linię i bardziej wskazywało, na przykład, na zderzenie z tylnią rampą ciężarówki. Właściciel mógł chwilę wcześniej doprowadzić do stłuczki, a następnie zbiec z miejsca zdarzenia, porzucając auto w lesie, wiedząc że pił przecież alkohol. Mógł ową stłuczkę mieć także i złodziej, a właściciel powiedział prawdę, i nie ma nic wspólnego z wypadkiem. 

– Dowodem winy, lub niewinności w tym przypadku mogą być wyniki analizy DNA z materiału zebranego z przedniej szyby przed kierowcą. Wykonanie takiego badania już zleciliśmy i czekamy na wyniki – usłyszeliśmy do prokuratora rejonowego Jarosława Lewickiego. Brak udziału w wypadku tajemniczego Golfa wyklucza także zeznanie prowadzącego Renaulta mieszkańca Szamocina, który przyznał, że prócz Tico panny Ewy, innego pojazdu nie widział. 

Być może oba zdarzenia rozegrały się w tym miejscu w niewielkim odstępie czasu. Sprawa wydaje się bardzo skomplikowana, dlatego też śledczy mają wiele wersji wydarzeń i starają się dociec, kto jaki w niej miał udział. Szczególnie zaś, jaki udział miał w nim samochód widmo. Gdy tylko uzyskamy kolejne informacje, zaraz o nich napiszemy. 

Podobne artykuły