Niebezpieczne, zaśnieżone i oblodzone dachy bez urzędniczej kontroli

POWIAT OBORNICKI. Obfite śnieżyce stały się przyczyną zawalenia w całym kraju kilku, a może i kilkunastu hal handlowych i innych wielkopowierzchniowych obiektów. Kilka podobnych stoi na teranie powiatu. Minister infrastruktury zlecił wojewodom kontrole, ci zlecili je inspektorom nadzoru budowlanego. Udaliśmy się zatem do Powiatowego Inspektora Budowlanego, aby zapytać o bezpieczeństwo powiatowych dachów. 

Danuta Wojtkowiak najpierw stwierdziła, że tej zimy trudno jej wyjść z domu, a co dopiero trafić na dachy. Wysłała liczne pisma informujące o śniegu, ale kontrolowanie to nie jej rola. Na pytanie czyja, odparła szybko: policji. 

Udaliśmy się wobec tego do powiatowej komendy w Obornikach, a tam od komendanta Wojciecha Spychały usłyszeliśmy, że policja nie zajmuje się kontrolą dachów narażonych na katastrofę budowlaną. To obowiązek Powiatowego Inspektora Budowlanego, a mówi o tym art. 62 prawa budowlanego. Policja owszem zajmie się sprawą, ale dopiero po katastrofie. Podobną opinię wysłuchaliśmy od rzecznika Urzędu Wojewódzkiego. 

Skoro jednak Powiatowy Inspektor Budowlany w Obornikach ignoruje swoje obowiązki, to czy jesteśmy bezpieczni? Okazało się, że raczej tak. Większość właścicieli i zarządców obiektów o znacznych powierzchniach dachów zadbała o ich odśnieżenie. Andrzej Gierka zlecił odśnieżanie dachu pomimo, iż jego zdaniem pokrywa śniegu nie zagrażała jeszcze wytrzymałości. – Wolałem przygotować się na kolejne opady. Podobnie myślał kierownik pływalni, zlecając odśnieżenie dachu nad obiektem. W Urzędzie miejskim  usłyszeliśmy, że dachy są monitorowane, a specjalistyczna firma otrzymała już zlecenie i jest w pogotowiu.  

Nie sprawdziliśmy wszystkich obiektów. Można jednak wierzyć, że pomimo urzędniczej ignorancji, mieszkańcom powiatu nie grozi żadne niebezpieczeństwo z tytułu nagromadzonego na płaskich dachach śniegu. Jedynym realnym zagrożeniem są zwisające z dachów sople.

Podobne artykuły