Zginęła na szosie nie wskutek śliskiej nawierzchni, ale zatoru tętnicy

MIĘDZYLESIE, ROGOŹNO. Pisaliśmy przed dwoma tygodniami, że w przeddzień Wigilii, rankiem doszło do groźnego wypadku drogowego w Międzylesiu. 37-letnia mieszkanka powiatu obornickiego, kierując samochodem marki Mercedes, zjechała na pobocze i uderzyła w drzewo. Kobieta wraz z 44-letnią pasażerką doznały licznych urazów i obie zostały przewiezione do szpitala. 

Kierująca niestety zmarła. Pochowano ją w Rogoźnie. Początkowo wśród przyczyn wypadku upatrywano trudne warunków atmosferyczne i oblodzoną drogę, co mogło doprowadzić do poślizgu. Przeczyły temu jednak ślady na drodze oraz fakt, że prowadzony przez zmarłą Mercedes miał doskonałe zimowe opony oraz był wyposażony w systemy ABS i kontroli trakcji. 

Prokurator zdecydował o konieczności wykonania sekcji. Raport biegłego patologa nie pozostawiał żadnych wątpliwości.  37-letnia kobieta prowadząc auto doznała zatoru tętnicy. Znalezione w niej skrzepy miały po kilka centymetrów długości i to one stały się przyczyną najpierw utraty przytomności i krótko potem śmierci. 

Podobne artykuły