Syn zdemolował matce mieszkanie, 70-letnia kobieta została bez wody i gazu

ROGOŹNO. Jaś był dzieckiem adoptowanym. Nowa mama woziła go rowerem z odległej wioski do jednej z rogozińskich szkół. Jaś uczył się więcej niż średnio, ale mama choć sama tylko prosta kobieta, dbała o jego edukację, czuwała nad pociechą i opiekowała się nim jak matka, która ma wreszcie po latach oczekiwania swoje upragnione własne dziecko. Często czekała na niego nawet po kilka godzin na szkolnym korytarzu zabijając czas robieniem na drutach, ciepłych szalików i jasiowych sweterków. Potem ubierała synka w nie pieczołowicie i wiozła z powrotem do domu w odległej wiosce. 

Jaś wyrósł i stał się Janem. Zaczął dojrzewać, a matka cały czas była przy nim i choć zdarzało mu się robić, nie zawsze tylko dobre rzeczy, ta chroniła go i broniła jak to tylko umiała. Wreszcie sprzedała gospodarstwo i przeprowadziła się do bloku na osiedlu Przemysława w Rogoźnie, jak to bywa na stare lata, bo to i woda bieżąca w kranie, bieluśka wanna w łazience a do tego ciepło, wygodnie i taniej niż na wsi. 

Dorosły Jan w tym czasie zaglądał już dość często do butelki. Zdarzały mu się burdy i awantury, był dość częstym bywalcem aresztu w rogozińskim komisariacie i poznańskiej izby wytrzeźwień. Zaczął się jednak leczyć. Niestety leki w połączeniu z alkoholem stały się zaiste szatańską mieszanką, która wprowadzała Jana w stan od skrajnie depresyjnego do skrajnie agresywnego. 

Bardzo szynko stał się postrachem całego bloku, w którym, tak się złożyło, mieszkają w większości sami starsi ludzie. Dobijał się do ich drzwi, kopał w ściany, wykrzykiwał przekleństwa, lżył i bił. Czasami, mając pod ręką siekierę, próbował nią otworzyć drzwi mieszkania matki lub któregoś z sąsiadów, robiąc tym ogromne wrażenie. 

Interwencje policji stały się jeszcze częstsze, w sprawę zaangażował się rogoziński GOPS oraz Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Wysyłano Jana kilkakrotnie na przymusowe leczenie, rozmawiano z nim, proszono i grożono.   Jan jak rozrabiał, tak rozrabia. 

Ostatnia interwencja tuż przed świętami Bożego Narodzenia zakończyła się tym, iż będąc w kolejnym amoku urąbał siekierą wszystkie krany w mieszkaniu matki, zdemolował jej meble, telewizorowi zadał „cios” prosto w ekran. Biedna jasiowa mama musiała uciekać z własnego domu, bo syn obiecał ją udusić.  Szczęściem jedna z wiekowych sąsiadek wpuściła ją do swojego mieszkania, aby kobieta nie spędziła świąt w parku. Kiedy wreszcie wróciła do mieszkania po interwencji policji, zastała je w stanie wskazującym na przejście „tajfun” imieniem Jan. Syna nie było, bo zabrała go policja i wywiozła do izby wytrzeźwień. Przyszli fachowcy ze spółdzielni mieszkaniowej i zakręcili główny zawór wody oraz gazu, bo woda lała się z utrąconych siekierą kranów bez żadnych ograniczeń. 

Tuż przed świętami siedemdziesięcioletnia kobieta została sama bez wody i gazu. Rano z wiadrem chodziła do sąsiadki po wodę, aby się umyć. 

Trzeba tu wyjaśnić, że jasiowa mama jest osobą współuzależnioną, nie radzi sobie z nadopiekuńcza miłością do syna, który jest już dorosłym mężczyzną, uzależnionym od alkoholu. On zagraża otoczeniu i co ważniejsze, także jej życiu i zdrowiu. Matka raz współpracuje z policją i opieką społeczną, potem wycofuje zeznania i broni syna. To jasiowe demolowanie i ta jego ciągła agresja, to zapewne krzyk rozpaczy człowieka, który nie radzi sobie z samym sobą. 

Obecnie w Sądzie Okręgowym w Poznaniu toczy się postępowanie o ubezwłasnowolnienie Jana oraz poddanie go przymusowemu leczeniu w zamkniętym ośrodku. Orzeczenie nie jest jeszcze znane, ale jak widać niuanse polskiego prawa nie pozwalają na skuteczne przerwanie tego patologicznego, chocholego tańca. 

Zainteresowaliśmy się tą sprawą na prośbę mieszkańców bloku od lat terroryzowanych przez Jana, którzy martwią się o siebie i o jego matkę, a ponad to chcieliby w jesieni życia mieć trochę spokoju. Stosy dokumentów w tej sprawie przerażają, ale być może pozwolą sądowi, który jest tu jedyną kompetentną instytucją, podjąć odpowiedzialną decyzję i rozwiązać wreszcie problem.

Podobne artykuły