Najsilniejsze opady śniegu od lat – zasypane drogi, region sparaliżowany

POWIAT OBORNICKI. Nadszedł nowy rok, a wraz z nim zima. Wiele osób witało ją zaskoczonym wzrokiem, w dobie walki z ocieplaniem klimatu zapominając, że zjawisko zimy, śniegu i mrozu jest w naszej szerokości geograficznej raczej normą. Z obornickich sklepów znikły nagle saneczki, niektórzy dozorcy osiedlowych bloków pozasłaniali okna udając, że ich nie ma. 

Najsilniejsze opady miały miejsce w sobotę wieczorem. Według pomiarów wykonywanych w różnych miejscach regionu, spadło w ciągu pięciu godzin od 17 do 28 cm śniegu. To wystarczyło, aby na wiele godzin sparaliżować niemal cały region. Różne wyliczenia służb mówiły, że nieprzejezdnych w nocy z soboty na niedzielę było od 60 do 80% dróg w powiecie obornickim.

Krajowa szosa nr 11 zmieniła się w drogę powolnego ruchu. W piątek wieczorem większość kierowców nie przekraczała na niej 30 km/h. Pługi usuwały śnieg systematycznie nawet podczas największych opadów, ale daleko wciąż było do pełnej przejezdności. Zwały śniegu z poboczy wiatr zwiewał z powrotem na jezdnię, tworząc w wielu miejscach zaspy. Największa utworzyła się w sobotę około godziny 21 między Wargowem a Chludowem. Miała blisko 2 metry wysokości. Kierowcy stanęli w korku, ale wezwane przez komórki pługi przybyły z pomocą po około 20 minutach.

Zaśnieżoną drogę wojewódzką z Czarnkowa do Obornik uprzątnięto nad ranem w niedzielę, a sznur aut wyjeździł w błocie pośniegowym koleiny, które służyły za tory prowadzące do celu.

Gorzej było na drogach powiatowych. Ciąg pieszojezdny z Obornik do Kowanówka zniknął w głębokim śniegu. Ulica Obrzycka w Obornikach była w miarę przejezdna tylko do końca zabudowań Osiedla Leśnego i to głównie dzięki dużemu natężeniu ruchu. Dalej było więcej śniegu, a mieszkańcy Kiszewa i Bąblina skarżyli się na problemy z dojazdem do domów – w nocy ta część gminy została w praktyce odcięta od Obornik. 

Bardzo zła sytuacja panowała wokół Objezierza. Do większości wiosek nie można było przez godziny dojechać. Okolice Kowalewka wręcz utonęły w śniegu. Drogi do wsi Owieczki i Laskowo w gminie Rogoźno dopiero nad ranem jako tako przejezdne, zamieniły się wówczas w tunele śnieżne, pozwalające na przejazd tylko jednego pojazdu. Tak było na wielu wioskach.

W Gościejewie, na drodze w kierunku Wiardunek, żywioł złapał w swoje szpony trzy samochody osobowe i pług śnieżny. Nawet wspomniany pług nie mógł o własnych siłach wyjechać z zaspy. Na szczęście z pomocą przybyło szybko OSP Gościejewo, wyciągając zasypanych ze śniegu swoim nowym wozem strażackim. Oczywiście było znacznie więcej zdarzeń z wypychaniem samochodów z zasp lub śliskich kolein.  

Na największym obornickim osiedlu wyraźnie rządził śnieg. Nieodgarnięte chodniki, uliczki zapchane białym puchem i zaparkowanymi byle gdzie pojazdami oraz parkingi ze śniegiem po łydki, to obraz Osiedla Leśnego w miniony weekend. Jedna z mieszkanek zadzwoniła nawet ze skargą na policję, żądając interwencji, gdyż nie była w stanie wyjechać z parkingu.

Nad ranem w sobotę na zdecydowanej większości dróg pojawiły się pługi i piaskarki. Pomimo ich pracy, powodów do większych narzekań nie mieli tylko kierowcy, którzy zdążyli wymienić opony na zimowe. Większość ulic Obornik i Rogoźna pozostała biała, część pojazdów tańczyła na jezdniach, a dla pieszych przejście przez jezdnię łączyło się z dużym ryzykiem. Popołudniu oficjalnie wszystkie ulice Obornik były przejezdne.

Już drugi rok odpowiedzialnym za zimowe utrzymanie dróg gminnych w Obornikach jest Dariusz Mysiak. Stan sprzętu jakim dysponuje PGKiM przed zimą się podwoił. Jednak sobotnia śnieżyca połączona z wiatrem była tak obfita, że śnieg nawiewał w miejsce już odgarnięte, a praca sprzętu drogowego przypominała prace Syzyfa. Gminni drogowcy dwukrotnie wyjechali pełnym składem na ulice i drogi, a i tak przegrali z potęgą aury. Śnieg usunięto z ulic dopiero w niedzielę. Tego dnia nie trzeba było szukać sprzętu drogowego, ten był widoczny cały czas w ruchu.   

Śnieg, błoto pośniegowe i brak rozsądku lub praktyki, przyczyniły się do kilku mniej lub bardziej poważnych zdarzeń drogowych. Około 16 w czwartek 7 stycznia w Rudzie doszło do kolizji w której uczestniczyła Honda Civic. Na szczęście nie było osób poszkodowanych, a Honda zakończyła trasę w rowie. Tego samego dnia przedpołudniem w Uścikowie Renault Kangoo wpadł w poślizg i zahaczył nadjeżdżającego ciężarowego Stara. Renault wpadł do rowu, Star zjechał z drogi i zatrzymał się na drzewie. Dzień wcześniej kierujący Mazdą 323 zderzył się w Popówku z autem dostawczym VW T5.  Rekordowa okazała się ulica Szamotulska w Obornikach. Doszło tam aż do czterech wypadków – Mercedes wpadł do rowu, w jednym przypadku zderzyły się naraz cztery pojazdy, dwukrotnie doszło do zderzenia dwóch samochodów. 

Ci, którzy w sobotę lub niedzielę zamienili samochód na pociąg, też nie mieli najszczęśliwszej miny. Minimalne opóźnienie sięgało 40 minut, niektóre kursy zostały odwołane. W niedzielę pociąg z Wrocławia, wyjeżdżający z Poznania do Obornik i Rogoźna przed godziną 17, utknął w zaspach w południowej Wielkopolsce. Następny ruszał dopiero po kilku godzinach, też opóźniony.

Tymczasem zima ma się dobrze i potrwa w obecnej postaci jeszcze prawie miesiąc – straszą oborniczan meteorolodzy.

Podobne artykuły