Mroźny finał z fajerwerkami

OBORNIKI. Celem kwestowania podczas XVIII Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy było doposażenie klinik onkologicznych w sprzęt wysokospecjalistyczny ze szczególnym uwzględnieniem ośrodków leczących dzieci. W Obornikach dyrygentem orkiestry był i tym razem niestrudzony, pomimo przebytej choroby, Zygmunt Dyczkowski. Wzorem roku ubiegłego było przeniesiono imprezę z targowiska do hali sportowej przy ulicy Obrzyckiej, co okazał się znów strzałem w dziesiątkę bo zima pokazała swe chłodne oblicze. Chłód i śnieg spowodowały, że na ulicach było mniej ludzi. Na szczęście dość sporo ich przyszło do hali.

Przy wejściu powitały ich kiełbaski z rusztu. W holu był popcorn i wata cukrowa, a na sali muzyka, taniec i licytacja gadżetów. Zagrała Obornicka Orkiestra Dęta pod batutą Krzysztofa Warguły. Na scenie pojawiła się grupa rockowa z Czerwonaka o nazwie „Prochy”. Na parkiecie silna formacja taneczna popisała się dynamiką i doskonałym poczuciem rytmu. 

Choć było wesoło i skocznie, to jednak powiało lekkim znudzeniem formułą finału WŚOP. Nie przybył nikt z władz Obornik. Zwykle obecni na finale posłowie wybrali inne miasto. Nie miało to jednak wpływu na licytację. Tu na wysokości zadania stanął jak zawsze Zygmunt Dyczkowski. Prezentował gadżety, namawiał do ich kupna i wciągał do licytacji. Bez trudu sprzedał tradycyjny tort z cukierni Nawrockich, który za 250 złotych kupił „anonim”. Za czterysta złotych Katarzyna Stachowiak wylicytowała weekend z Oplem, a Krzysztof Paszyk za 300 złotych stał się posiadaczem upragnionego pióra wiecznego. Dyczkowski znalazł nabywców na fotel podarowany przez producenta mebli z Ryczywołu, węgiel ofiarowany przez obornicki GS oraz liczne zabawki, koszulki klubu motocyklowego, czy domowy sprzęt medyczny. Gospodarzowi obiektu Tomaszowi Konitzowi pan Zygmunt podarował rzeźbę powabnej dziewczyny, którą szef OCS obiecał ustawić na swoim biurku, żeby mu przypominała ów XVIII finał WOŚP. 

W czasie, gdy inni się świetnie bawili, sztab z Edwardem Mączyńskim na czele liczył pieniądze. O godzinie 20 w kasie było już 41 214 złotych, w tym 4397 złotych pochodziło z licytacji. Do tego trzeba doliczyć 7000 złotych za oddaną honorowo krew, co daje łączną kwotę 48 214 złotych. Nie jest to zapewne jeszcze pełna kwota, choć wydawać się może, że rekord roku ubiegłego nie został jednak pobity. 

Na koniec zabrani przed halą obserwowali pokaz fajerwerków wznoszących się w górę, jak światełko do nieba.

Podobne artykuły