Tragiczna śmierć nauczyciela w Sylwestrowy wieczór

BOGDANOWO. W ostatni dzień roku zginął tragicznie Marian Tomczak, znany w Obornikach nauczyciel matematyki i wychowawca kilku pokoleń młodzieży. Emerytowany pedagog był wciąż bardzo sprawnym fizycznie mężczyzną. 

Według wstępnych ustaleń policji wracał po godzinie 17 pieszo z Obornik do Bogdanowa, gdzie mieszkał w tak zwanych blokach nauczycielskich. Spieszył się przed Sylwestrem, wiemy że o godzinie 18 był umówiony na spotkanie noworoczne organizacji, do której należał.  

Prawdopodobnie postanowił przejść na skróty przez szosę krajową nr 11 w miejscu nie tylko niedozwolonym, ale i na dodatek bardzo niebezpiecznym. Okoliczni mieszkańcy mają tam nieformalne przejście, które ułatwia przedostanie się pieszo z Bogdanowa na ulicę Armii Poznań i dalej w kierunku centrum Obornik.

Wszedł wprost pod nadjeżdżającego od strony Obornik Fiata Seicento, kierowanego przez oborniczanina W. W wyniku rozległych obrażeń Marian Tomczak poniósł śmierć na miejscu. 

Według relacji kierowcy, nauczyciel wtargnął nagle na jezdnię. Kierujący Seicento próbował go ominąć, zjeżdżając na lewy pas jezdni, jednak pieszy szedł dalej, wprost pod koła pojazdu. Kierowcę przebadano alkomatem. Był trzeźwy, ale dla pewności próbkę jego krwi przekazano do analizy.

Część znajomych ofiary uważa, że było inaczej. Marian Tomczak szedł w kierunku Obornik i dopiero zaczął przekraczać jezdnię. Spojrzał w lewo, a stamtąd nie nadjeżdżał żaden pojazd. Tymczasem kierowca Seicento miał po lewym pasie wyprzedzać w miejscu niedozwolonym ciężarówkę, czego nauczyciel nie dostrzegł.

Jak było naprawdę, rozstrzygnie śledztwo. Będzie ono trudne, gdyż jak dotąd nie znaleziono żadnego bezstronnego świadka wydarzenia. Prokuratura zabezpieczyła ciało i zleciła szczegółowe ekspertyzy.  Być może po otrzymaniu ich wyników będzie można powiedzieć coś więcej. 

Podobne artykuły