Podczas wieczerzy wigilijnej wdarli się do domu, dotkliwie pobili 20-latka i zastraszyli jego matkę

GÓRKA. Wieczerzę wigilijną, w której udział brał 20-letni mieszkaniec wsi wraz ze swoją matką, przerwał dzwonek u drzwi. Gdy młody mężczyzna otworzył niespodziewanym gościom, został gwałtownie zaatakowany. 

Czworo napastników rozpoczęło katowanie gospodarza. Było wśród nich dwóch mieszkańców Górki. Jeden miał 50 lat, drugi  17. Pomagała im para para mieszkającą w konkubinacie w Szamotułach. On miał  27 lat, ona 23. Zdemolowali część mieszkania, niszcząc specjalnie na ten czas przygotowany stół z wigilijnym jedzeniem. Jednocześnie na zmianę, a w końcu razem, bili mężczyznę.  

Napastnicy powalili nieszczęśnika na ziemię, kopiąc po całym ciele.  W końcu atakowany zdołał się cudem wyrwać i wybiegł z domu. "Goście" nie dali jednak za wygraną i gonili go przez całą wieś. 

Na szczęście 20-latek schronił się u jednego z sąsiadów, który natychmiast zawiózł go do szpitala. Rany były bardzo dotkliwe, podobno krew dwudziestolatka leciała zewsząd, nawet z uszu. Okres miedzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem spędził on w szpitalnym łóżku.

Napastnicy byli spokrewnieni z ofiarą. Powodem napaści były najprawdopodobniej pożyczone przez sprawców pieniądze.

Nieco wcześniej brat poszkodowanego pożyczył jednemu z napastników dużą sumę pieniędzy. Gdy dłużnik nie oddawał pożyczki, poszedł po pomoc do brata. Ten zaczął wysyłać niedwuznaczne sms-y do, w których w dosadnych słowach przekonywał, aby oddał należne pieniądze. Jak twierdzą świadkowie, w sms-ach  miał obrażać najbliższych dłużnika. Te właśnie obelgi stały się przypuszczalnie zapalnikiem, który doprowadził do wybuchu agresji.

Prawdopodobnie po wieczerzy wigilijnej, na której wzmocnili swoją odwagę dawką alkoholu, napastnicy odwiedzili autora sms-ów,  aby w świątecznym akcie brutalności pokazać, gdzie jego miejsce. Zastraszyli również matkę mówiąc, że  w razie zgłoszenia sprawy na policję, przyjdą jeszcze raz i tym razem nie zostawią ich przy życiu. Na razie okazji ku temu mieć nie będą, bo Nowy Rok witali oglądając z bliska ściany aresztu.

Podobne artykuły