Nowy Rok w Obornikach

OBORNIKI. Godzinę przed wybiciem Nowego Roku mogło się wydawać, że mroźny wiatr wymusił na mieszkańcach Obornik świętowanie Sylwestra w zaciszu własnych mieszkań, a nie w parku Ośrodka Kultury. Tam bowiem przeniesiono zabawę sylwestrową, która wcześniej odbywała się tradycyjnie na targowisku miejskim. 

Niektórzy twierdzili, że zmiana miejsca była błędem. Jednak czym bliżej północy, tłum powiększał się z minuty na minutę. Kilkuset mieszkańców zapełniło park Obornickiego Ośrodka Kultury, aby w karnawałowy sposób, przy rytmach muzyki wyselekcjonowanej przez Krzysztofa Tecława i piosenkach Andrzeja Rybińskiego, przywitać rok 2010. Zrobiono to jak na oborniczan przystało: hucznie, radośnie i razem.  

Tuż przed północą burmistrz Rydzewska złożyła wiwatującym mieszkańcom oraz gościom życzenia wszelkiej pomyślności w 2010 roku. Pragniemy tak dobrego roku, jak w 2009, dla gminy i dla mieszkańców. Wszystkiego dobrego, do siego roku! Wypowiedź spotkała się z głośnym aplauzem, a także życzeniami pod adresem Rydzewskiej ze strony mieszkańców stojących przy scenie.

W ostatniej minucie starego roku dyrektor OOK Lech Faron wspominał najważniejsze wydarzenia minionego roku. Nie pominął także powrotu Mariana Kukuły, który pojawił się przed sceną, a który według słów Farona przebywał w Manchesterze. Tłum, rozradowany wesołą atmosfera i równie wesołymi procentami, zaczął skandować tuż przed północą: Maryś, Maryś!

Kiedy wspólnie odliczono ostatnie dziesięć sekund starego roku, korki od szampanów wyleciały w powietrze. Wszyscy zaczęli się ściskać i całować, składając życzenia noworoczne i przelewając swój dobry humor na osoby obok. Wielu mieszkańców podeszło do burmistrz, aby symbolicznie stuknąć się z nią kieliszkiem szampana. 

Życzeniom nie było końca. Wreszcie pogasły wszelkie światła w parku i rozpoczął się pokaz sztucznych ogni. Kilkaset głów obróciło się ku niebu, a z każdym pięknym wybuchem fajerwerków wznosiły się okrzyk zachwytu.

Niespodziewanie, po pokazie sztucznych ogni, na prośbę kolegów świętej pamięci Dawida, który niedawno stracił życie pod kołami pociągu, wszyscy zebrani zamilkli na minutę. Młodzi ludzie podziękowali wszystkim za ten gest głośnymi okrzykami: dziękujemy!

Zabawa trwała pod czujnym okiem strażaków, którzy dbali, aby w odpowiedni sposób odpalane były petardy oraz straży miejskiej, która starała się tonować jakiekolwiek nieporozumienia pomiędzy zebranymi. 

Wprawdzie na początku zabawy jedna z petard wylądowała pod stopami kobiety, przypalając  jej płaszcz, ale był to jedyny incydent podczas tej nocy. Wszystko było zapięte na ostatni guzik, a karnawałowa atmosfera była widoczna na rozbawionych twarzach oborniczan.  Dodajmy, że co niektórzy dowiedzieli się o Nowym Roku dopiero na następny dzień, ale taki jest właśnie urok Sylwestra.

Podobne artykuły