Tradycja oswajania i nowy budżet

OBORNIKI. Koniec roku 2009, a zatem czas na podsumowania. Poprosiliśmy jednego z bardziej doświadczonych radnych powiatu obornickiego, Pawła Bździaka, o komentarz do najbardziej palących problemów minionych miesięcy. 

– Wśród najważniejszych spraw były problemy, służącego całemu powiatowi, szpitala. Tu warto powrócić do inicjatywy kolegi Kazimierza Zielińskiego, by pozyskać obiekt poszpitalny w Miłowodach na potrzeby szpitala powiatowego. Radni ten pomysł podjęli, czego dowodem było przegłosowanie uchwały zobowiązującej zarząd powiatu do działania na rzecz pozyskania potrzebnej powierzchni w obiekcie w Miłowodach. Ale część zarządu była innego zdania. Zaskoczyło też wielu wystąpienie sekretarza Piotra Sitka podczas sesji rady miejskiej w Obornikach, podczas którego udowadniał, że pomysł nie ma sensu. To rzeczywiście dziwne i przykre, że urzędnik ma prawo krytykować uchwały rady powiatu, a następnie tłumaczyć, że to była jego osobista opinia. 

– Pomysł chwalebny, jednak nie da się niczego zrobić bez choćby małych pieniędzy. Czy można je znaleźć w budżecie powiatu?

– Obecny zarząd powiatu w swoim działaniu, mam wrażenie, zadowolony jest z wegetowania najważniejszych instytucji powiatowych i z tego, że jeszcze "spina się budżet". Tymczasem wchodzi w życie nowa ustawa o finansach publicznych, która dla słabszych powiatów i do tego zadłużonych może być groźna. Jeżeli kryzys ekonomiczny w Polsce będzie się przedłużałał i my w powiecie nadal będziemy np. utrzymywać trzy szkoły ponadgimnazjalne w Rogoźnie, bo jest to w interesie grupki radnych trzymających władzę, to pewnego pięknego dnia mieszkańcy powiatu usłyszą, że starostwo nie ma środków na bieżące działanie i trzeba przyłączyć się do innego, większego powiatu. Jakkolwiek to brzmi, co mam o tym wszystkim myśleć, gdy dowiaduję się, że jedynym pomysłem na rozwój szpitala, jaki ma zarząd, to wyciągnięcie ręki po pieniądze do gmin. Owszem, niech i tak będzie, ale czekamy na inne pomysły, bo ten jest bardzo mało realny. Gminy mają swoje zadania i muszą je realizować w pierwszym rzędzie.

– Pozostawmy na razie budżety gmin, skupiając się w tym miejscu raczej na budżecie powiatu. 

–  Przyszłoroczny budżet nie przynosi niestety oczekiwanych zmian. Do szpitala dokładamy nie 100 000 zł przekazane przez gminę Oborniki, jak pierwotnie zakładał zarząd, lecz dodatkowo 300 000 zł. Wielka w tym zasługa opozycji, a zwłaszcza wspomnianego już radnego Kazimierza Zielińskiego. Ale i tak wiemy, że dyr. Ludzkowska oczekiwałaby na jeszcze wyższe dofinansowanie i to o ok. 300 000 zł. Dopiero wtedy możnaby mówić, że zabezpieczamy środki na pełne funkcjonowanie szpitala. Tymczasem 250 000 zł znajduję w rezerwie inwestycyjnej na budowę sali gimnastycznej przy Zespole Szkół im. Tadeusza Kutrzeby w Obornikach. Uczniowie tej placówki już od dawna czekają na porządną salę sportową. Natomiast pomysłodawcy tej inicjatywy, kojarzeni z obornicką lewicą Jan Molski, radny powiatowy, Waldemar Molski, dyrektor Zespołu Szkół oraz Piotr Neter, radny powiatowy pełniący jedną z kierowniczych funkcji w Zespole Szkół, o sali zaczęli mówić dopiero w związku z nadchodzącą kampanią wyborczą. Na dodatek pomysłodawcy nie przedstawili żadnych konkretów. A przecież sala ma powstać na grząskim, zalewowym gruncie, a to pomnoży koszty.  A w końcu, dlaczego pomysłodawcy nie zabiegają o środki zewnętrzne? 

– Sprawa sali jest bez wątpienia mocno polityczna, ale jak wytłumaczyć poparcie ze strony ludzi Platformy Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości dla środowiska lewicowego?

– Przypomnę, że tradycja oswajania lewicy ma w Obornikach długą tradycję. Koalicję pierwszej kadencji rady powiatu współtworzyła lewica pod wodzą ostatniego naczelnika Franciszka Tabata. Pan Koralewski, ówczesny starosta, cenił zapewne lojalność postkomunistów i ceni do dziś, a wybory za chwilę.

– Inne szkoły mają wyraźnie mniej szczęścia od szkoły Molskiego i Netera

– Tak. W projekcie budżetu nie przewiduje się ani złotówki na ratowanie Zespołu Szkół im. Adama Mickiewicza w Objezierzu. Dyrektor Ostrowski jest najbardziej kreatywnym szefem szkoły w naszym powiecie, ale ma to nieszczęście, że nie pomaga mu żaden układ polityczny. Apolityczność dla dyrektora szkoły powinna być wartością pożądaną, a jest… przekleństwem. 

Czy poprze pan ten budżet?

– Będę głosował przeciw temu budżetowi. A jeśli będzie przyjęty głosami PO, SLD, głosem PiSu i Samoobrony, to będę konsekwentnie w przyszłym roku składał propozycje poprawek.

Podobne artykuły