Pożar w Lipie i nieczynne hydranty

LIPA. W piątek 18 grudnia około godziny 18:20 wybuchł pożar w budynku mieszkalnym, przerobionym z domku letniskowego. Wezwano straż pożarną. Na miejsce przybyły dość szybko jednostki z OSP Lipa Ryczywół i Ludomy oraz zawodowcy z Obornik. Szybko się okazało, że niezabezpieczone hydranty w całej wsi pozamarzały. Jako tako działał tylko jeden, ale podawane przez niego ciśnienie nie było wystarczające.

Strażacy musieli sobie radzić, jeżdżąc po wodę do odległych o kilka kilometrów Ludom. Ich akcja polegała w tej sytuacji już tylko na dogaszaniu pogorzeliska. Spłonęła cała konstrukcja dachu, zniszczeniu uległ strop pomiędzy kondygnacjami i zostały same mury. Z wnętrza budynku usunięto strop parteru wykonany drewna i płyty kartonowo-gipsowej, który się w czasie akcji zawalił. Całkowitemu zniszczeniu uległo umeblowanie oraz wyposażenie AGD. Szczęśliwie nie doszło do wybuchu butli z gazem. 

Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru był według strażaków – nieszczelny przewód kominowy.  

Na miejsce zdarzenia przybyła sołtys wsi Lipa Agnieszka Zawal, poproszona przez wójta Jerzego Gacka o otoczenie opieką pogorzelców. Gmina zapewniła im natychmiast lokal zastępczy. Ich tegoroczne Święta dalece odbiegały od oczekiwań. Teraz potrzebują niemal wszystkiego. Może warto też posprawdzać jak najszybciej hydranty, aby w przyszłości udało się uratować więcej. 

 

Podobne artykuły