Bez dachu nad głową w drugi dzień Świąt

KISZEWKO. 26 grudnia, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, w kotłowni domu mieszkalnego państwa Ciesielskich w Kiszewku wybuchł pożar. Mógł być wynikiem zbyt bliskiej odległości składowania od pieca jakichś materiałów łatwopalnych. 

Natychmiast wezwano straż pożarną, a ta z nieznanych przyczyn przybyła  – według słów pana Ciesielskiego – dopiero po godzinie. Biorąc pod uwagę zdenerwowanie poszkodowanego gospodarza, można przyjąć, że było to może nawet nieco szybciej, jednak i tak zdecydowanie zbyt późno. 

Podczas długiego oczekiwania na pomoc, ogień przemieszczał się w górę budynku, dokonując ogromnego spustoszenia. Oprócz pomieszczeń przyziemia spłonęła też znaczna część poddasza. W czasie, gdy palił się budynek, a strażaków z Obornik wciąż nie było widać, do Kiszewka przybyła grupa druhów z OSP Kiszewo. Ich wóz bojowy stał jak zwykle w ciągłym remoncie, więc wybrali się po sąsiedzku zabytkowym Żukiem – bez wody i urządzeń gaśniczych. Był to dla nich więc tylko rodzaj wycieczki. 

Jednak szczególnie bulwersującym faktem jest to, że w nieodległym od miejsca pożaru Bąblinie stał zatankowany do pełna wodą nowoczesny wóz bojowy OSP Bąblin. Zakupiony właśnie przez gminę za ogromne pieniądze, samochód z nowoczesnym sprzętem gaśniczym i dobrze wyszkoloną załogą czekał na dyspozycję komendy straży pożarnej z Obornik. Niestety się jej nie doczekał, a bez niej wyjechać nie mógł.      

Skutkiem tego spaleniu uległo nie tylko pomieszczenie kotłowni, ale i znaczna część poddasza. Przybyli po długim czasie strażacy dogasili pogorzelisko, chociaż i tu nie bez strat. 

W czasie prowadzenia działań gaśniczych jeden ze strażaków uległ wypadkowi. Na szczęście wezwana karetka pogotowia ratunkowego przybyła bardzo szybko i przewieziono go do izby przyjęć szpitala w Obornikach. 

Pięcioosobową rodziną pogorzelców zaopiekowali się sąsiedzi. Z pomocą przybył sołtys Józef Przychodny oraz Krzysztof Tomaszewski. Obaj zadbali, aby zminimalizować szkody, jakie poniosła rodzina państwa Ciesielskich.

Sprawa pożaru w Kiszewku, a zwłaszcza tak nieprofesjonalnego zachowania strażaków, zatoczyła już szerokie koło. Wypowiedziała się w tej sprawie jedna z radnych a inny radny zaproponował, aby zaprosić na sesją rady miejskiej komendanta PSP Obornik z nadzieją na sensowne wyjaśnienia. – Nawet czas świąteczny nie może tłumaczyć opieszałości i braku profesjonalizmu w służbach, które są powołane po to, by dbać o nasze bezpieczeństwo –  można było usłyszeć w sali sesyjnej. 

Podobne artykuły