Na poboczach szosy pojawiają się już tylko dwie panie

POWIAT OBORNICKI. Przed dwoma tygodniami pisaliśmy o policyjnej, letniej akcji, kryjącej się pod intrygującym kryptonimem Gejsza.  Ma ona na celu zlikwidowanie przydrożnej prostytucji w regionie, szczególnie na drodze krajowej nr 11, w pobliżu Parkowa, Jaracza i Wełny. 

Akcja rozpoczęła się na przełomie maja i czerwca. Patrole ruszają w teren cyklicznie, co dwa tygodnie. Poprzedzane to jest wnikliwą analizą terenu. Taki duży odstęp czasu pomiędzy działaniami spowodowany jest faktem, że policjanci najbardziej potrzebni są w mieście. Wyjazd w ,,teren’ i powrót do miasta zabiera im sporo cennego czasu, stąd nie mogą powtarzać patroli częściej. 

W czerwcu na wspomnianym odcinku drogi pojawiało się systematycznie sześć "pań lekkich obyczajów", we wrześniu ich liczba spadła do dwóch. Wydział kryminalny komendy powiatowej policji, wraz z drogówką i pomocą straży miejskiej z Rogoźna, uprzykrza pracę damom i ich ,,mocodawcom’. 

Jak ustaliła policja, to właśnie tak zwani alfonsi przywożą swoje podopieczne na szosę około godziny 12, następnie stoją w pobliżu, oczekując na zakończenie pracy i zapewniając kobietą bardzo specyficzną ochronę. Policja, po profesjonalnej obserwacji, umie wykryć alfonsów, jednak udowodnienie nielegalnego procederu, polegającego na czerpaniu zysku z czyjegoś nierządu, graniczy z cudem, 

Nic więc dziwnego, że funkcjonariusze starają się znaleźć jakikolwiek zgodny z prawem pretekst, który zmusi alfonsów i prostytutki do opuszczenia terenu powiatu. Są to przede wszystkim mandaty za zatrzymywanie pojazdu w niedozwolonym miejscu.  Podejrzane samochody są także zatrzymywane pod pretekstem kontroli pojazdu i doszukiwania się odstępstw od prawa drogowego, np. nie posiadania gaśnicy. Policjanci przyjeżdżają też radiowozem wcześnie rano na szosę, zatrzymując się w ulubionych miejscach pobytu prostytutek, w celu odstraszenia pań. Radiowóz ma również odstraszać potencjalnych klientów. W ostateczności klienci złapani na gorącym uczynku otrzymują zazwyczaj mandat za wjazd do lasu, a prostytutka za obrazę moralności. 

Jak się okazało, z jednym wyjątkiem, "drogowe damy" nie pochodzą z powiatu obornickiego. W większości są mieszkankami powiatu poznańskiego, chociaż rekordzistka była zameldowana aż na Pomorzu.

Podobne artykuły