Wielkie otwarcie

POŁAJEWO. Od kilku tygodni mieszkańcom Połajewa sen z powiek spędzało otwarcie pierwszego w gminie mini marketu. Planowana na okres wakacyjny zakupowa inauguracja, przedłużyła się ze względu na liczne dokumenty, pozwolenia i odbiory, których sklep musiał dopełnić, aby ruszyć ze sprzedażą alkoholu. Załatwianie koncesji jest w toku. Pierwszym planowanym terminem otwarcia marketu była dożynkowa niedziela 23 sierpnia. Pojawili się nawet pierwsi klienci, ale pocałowawszy przysłowiową klamkę, odchodzili z pustymi torbami. 

Sytuacja powtórzyła się 1 i 10 września. Zamęt wprowadzały gazetki reklamowe, informujące mieszkańców Połajewa i okolic o nowych promocjach w wyznaczonych terminach. A potencjalni klienci brali to za dobrą monetę, a terminy za termin wielkiego otwarcia. Wreszcie na drzwiach marketu, ozdobionych nota bene podobizną m.in. jednego z młodych mieszkańców wsi w roli modela, pojawiła się kartka o otwarciu, zaplanowanym na godzinę 9:00 w sobotę 12 września. Wieczorami na placyku naprzeciwko sklepu ustawiały się pielgrzymki zainteresowanych losami sklepu mieszkańców, parking przed marketem był miejscem spotkań rowerzystów. Miejsce naprzeciwko ewangelickiego kościoła stało się w tych dniach prawdziwym centrum gminy. 

Pierwsi klienci zaczęli zbierać się przed marketem już ok. 5 rano. Powód? Ktoś puścił płotkę, że pierwszy klient otrzyma w prezencie telewizor. Telewizora nie było, był za to wielki tłok, hałas i rozgrzana do czerwoności rzesza klientów niemal siłą sforsowała otwierane o poranku drzwi. Pierwsi klienci otrzymali baloniki z logo firmy. Przez kilka godzin trzy okoliczne parkingi pękały w szwach, a pozostałe sklepy Połajewa świeciły pustkami. Szał na market kiedyś minie, ale na razie jest to temat przewodni wielu rozmów i dociekań.

Podobne artykuły