Radni chcą uratować dla społeczeństwa szpital w Miłowodach, wbrew stanowisku obornickich starostów

POWIAT OBORNICKI. Radni opozycyjnego klubu samorządowo-ludowego złożyli na ostatniej sesji projekt stanowiska zobowiązującego zarząd powiatu, aby wystąpił do marszałka województwa o nabycie budynków po szpitalu w Miłowodach, z przeznaczeniem na rozbudowę szpitala obornickiego. 

Przypominamy, że troską części radnych stał się oddział długoterminowej opieki (DOM), który rządzący chcą zlikwidować. Są wprawdzie plany, aby pokój albo dwa przeznaczyć dla ludzi starych i chorych, pozbawionych opieki rodziny, ale to z pewnością nie wystarczy.

Uzasadniając wniosek Krzysztof Paszyk (PSL, Oborniki)  powiedział: szpital jest za mały, aby go przystosować do wymagań Unii Europejskiej. Koszt rozbudowy szpitala będzie znaczny, bardziej zasadne będzie wykorzystać istniejący budynek w Miłowodach. Na to przewodniczący Andrzej Okpisz (PiS, Oborniki) zastanawiał się głośno: to jest dla mnie sprawa wątpliwa. Skąd wziąć na to pieniądze? Paszyk jednak uzasadniał dalej: Miłowody słyną ze swoich walorów, jeżeli jest możliwość ich pozyskania, marszałek nie będzie czekał aż to przemyślimy, tylko sprzeda obiekt. 

Wicestarosta Gronostaj (Marszewiec, Samoobrona) pytał, jakby nie rozumiejąc, że idzie tu o dobro mieszkańców powiatu: czy ten projekt podpisaliście w pełnej świadomości? To jest działanie na szkodę powiatu obornickiego, żeby kupować majątek za duże pieniądze. Rozbudowanie szpitala będzie tańsze od zakupu i remontowania tego obiektu. Pocieszał go trochę naiwnie Edmund Mielke (PSL, Kaziopole): jest nadzieja, że dostaniemy Miłowody w prezencie, zmieniło się myślenie marszałka, możemy powiększyć wartość majątku powiatu. Paszyk oprotestował wystąpienie Gronostaja tymi słowami: wicestarosta zaczyna się podniecać, proszę nie brnąć w takie wątki!

Rosnące napięcie starał się stonować Paweł Bździak (SiG, Nieczajna): chodzi o to, żeby podjąć konkretne rozmowy, aby poznać stanowisko marszałka. Edmund Kuźniak (SiG, Rogogoźno) przypomniał: temat wypłynął dużo wcześniej, teraz jest jak jest, nie straćmy tej szansy. Rozbudowa szpitala w kuluarowych rozmowach jest oceniana na 20 mln zł. Budowanie szpitala przy nowej obwodnicy Obornik, która kiedyś powstanie, nie jest najszczęśliwszym pomysłem.

Do dyskusji przyłączył się z ostrzeżeniem Jacek Koralewski (PO, Nowołoskoniec), nie tylko radny ale i przewodniczący Rady Społecznej Szpitala w Kowanówku: nie ma tego najmniejszej szansy ekonomicznie uzasadnić, jeżeli zapłacimy 10 mln za przejęcie, to drugie 10 trzeba przeznaczyć na remont i adaptacje; obiekt jest zdewastowany; sytuacja Kowanówka jest trudna. Wieczystym użytkownikiem Miłowód jest szpital w Kowanówku, które potrzebuje pieniędzy. Długów wymagalnych ma 9 mln zł, przy kontrakcie 18 mln zł, nie mówiąc o długach niewymagalnych. Tylko sprzedaż Miłowód może uratować Kowanówko, w którym pracuje wielu oborniczan. Oceniam rozbudowę szpitala w Obornikach na 7 mln zł, to jest możliwe do realizacji. Po co na temat Miłowód tracić energię i czas. Inaczej wpakujemy  Kowanówko w kłopoty finansowe i doprowadzimy do upadku.

Udając niezdecydowanego odezwał się w tym miejscu Jan Molski (SLD, Oborniki), który niby nic przeważnie nie wie, ale faktycznie przewodniczy komisji społecznej i doskonale zna sytuację: Koralewski rozwiał moje wątpliwości, mam jasność w temacie. 

Sekretarz Sitek (PO, Oborniki) wyliczył: 20 mln będzie kosztować przystosowanie szpitala do norm, wg cen katalogowych, w tym 14 mln rozbudowa, na przetargach uzyskamy lepsze warunki. Zrobiliśmy dla szpitala więcej, niż w całej jego historii, nie marnujmy tego dorobku.

Jednak Kazimierz Zieliński (PSL, Łopiszewo) także znał realia i ceny, choćby dlatego, że niedawno sam sprawował urząd wicestarosty i dla odmiany należał do dobrze zorientowanych. Wyliczył radnym: 14 mln to stan surowy rozbudowy. Jeżeli przejmiemy Miłowody, zrezygnujemy z rozbudowy i przeniesiemy tam niektóre oddziały i rozszerzymy działalność. To nie jest tak, że budynek jest ruiną. Boicie się marszałka? 

Po przeciwnej stronie stanął członek zarządu powiatu Adam Olejnik (PO, Oborniki): możliwości finansowe tego powiatu są ograniczone, inwestowanie w obecny szpital jest lepiej ekonomicznie uzasadnione. To kontynuacja dotychczasowych inwestycji. Wszystkie inwestycje, jakie prowadzimy, robimy z kredytów. Dochody tego powiatu w tym roku są coraz mniejsze, możemy utopić finansowo powiat, przecież są jeszcze szkoły i drogi.

Dla równowagi głos zabrał inny członej zarządu, także zorientowany w realiach, były starosta Antoni Żuromski (OKS, Oborniki): jestem sprowokowany wypowiedzią radnego Olejnika. W poprzedniej kadencji były przedstawiane możliwości zmian w szpitalu, były daleko posunięte rozmowy, żeby o trzy kilometry przeprowadzić długoterminową opiekę medyczną. Dyrektor Manicki z Kowanówka na sesji deklarował, że może przejąć DOM. Ma do tego odpowiednią kadrę i budynek. Te tematy nie zostały w ogóle podjęte do dnia dzisiejszego. Teraz mamy problem i wielkie zdziwienie, że opozycja przedstawia swój projekt. Ja się im nie dziwię i podzielam ich pogląd. Przecież na początku istnienia powiatu grupa consultingowa przedstawiła raport, że szpital w Obornikach jest niepotrzebny. Tu miała być długoterminowa opieka medyczna. Przegłosowaliśmy, że zostaje szpital, w który cały czas idą pieniądze. Jeżeli jest możliwość przejęcia majątku, to dlaczego się nie zapytać. Czy to grzech?

Sytuację opisaną przez Żuromskiego pamiętał dobrze Paweł Bździak, radny pierwszej kadencji. Przypomniał kolegom: jakie to fakty sprawiły, że nie został wybudowany oddział dializ, który mógł uratować szpital. Szpital w Miłowodach to własność społeczeństwa obornickiego. Zdaje się że radny Koralewski zaczyna myśleć w kategoriach drugiej strony i zainteresowany jest sprzedażą szpitala w Miłowodach. Powinniśmy myśleć, co da to przejęcie naszemu szpitalowi. Możemy zorganizować w Miłowodach oddziały dla kilku powiatów, ale to wymaga odwagi w myśleniu. Wypowiedź swą skończył słowami: w imię odpowiedzialności wzywam do utrzymania tej własności dla społeczności obornickiej!

Joanna Konieczna, jako skarbnik powiatu, ostrzegła: można się zadłużać, ale wchodzi nowa ustawa o finansach publicznych, jakąkolwiek państwo decyzję podejmiecie, powinna być podbudowana analizami, w jakiej wysokości jeszcze kredyty możemy zaciągnąć. Po chwili ciszy zapytała, czy powiat na to stać.

Pytanie skarbniczki pozostało bez odpowiedzi, a dyskusję podsumował Kazimierz Zieliński: mamy osiem oddziałów, jeżeli nie ma pieniędzy, to będzie trzeba niektóre likwidować. Pokazaliśmy jedną z możliwości uratowania szpitala, pokażcie inny sposób. Na to Piotr Sitek, który już drugi rok głosi konieczność prywatyzacji, jednocześnie odżegnując się od niej, w tym tygodniu był najwyraźniej znów "za", bo oświadczył: jedyną możliwością uratowania szpitala jest stworzenie spółki samorządów powiatu i gmin. Taka spółka będzie mogła zaciągać kredyty na rozbudowę. Innego wyjścia nie ma. 

Wreszcie przewodniczący nakazał głosować za poparciem lub odrzuceniem wniosku w sprawie przejęcie Miłowód. Przeciwko była siedmioosobowa koalicja rządząca powiatem, ze starostami na czele. Tylko siedmioosobowa, bo Władysław Ruks z Rogoźna wstrzymał się od głosu. Za wnioskiem była cała opozycja, a do niej dołączył Żuromski. 

Przegrana rządzących wywołała, najostrożniej to ujmując, sporą konsternację. Jeżeli zarząd zrealizuje to, co mu nakazała rada, to może ci najbardziej bezradni, a chorzy mieszkańcy powiatu obornickiego, nie będą musieli tułać się po kraju w poszukiwaniu pomocy i znajdą swoje miejsce w pałacu w Miłowodach.

Podobne artykuły