Firma oraz inspektor nadzoru zasiądą na ławie oskarżonych

OBORNIKI, CHRUSTOWO. Afera związana z pracami budowlanymi przy szkole podstawowej w Chrustowie przypomina do złudzenia wcześniejszą sprawę obornickiej pływalni. Gdyby nie zostały w porę zauważone uchybienia oraz podmiana materiałów, zapewne po kilku latach trzeba by było podjąć prace budowlane ponownie. 

Jest już gotowy akt oskarżenia przeciwko wykonawcy gminnej inwestycji w Chrustowie. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiądzie także inspektor nadzoru. Firma która wygrała przetarg na rozbudowę szkoły pracowała według  projektu, który wykonał oborniczanin L. On też przez pewien czas nadzorował wykonanie prac. 

Podczas kolejnych faz budowy mnożyły się zmiany materiałowo technologiczne, mogące – wg ustaleń prokuratury – doprowadzić do katastrofy budowlanej. W partii przyfundamentowej zastosowano bloczki gazobetonowe typu „suporex”. Jest on produkowany z wapna, cementu oraz piasku i nie nadaje się na miejsca, gdzie pojawia się wilgoć i znaczny nacisk. Jeszcze poważniejszym błędem miało być ułożenie betonowych płyt stropowych bez specjalnych wsporników na murze. Taki strop nie gwarantował założonej wytrzymałości. 

Co prawda wykonawca bronił się przed zarzutami twierdząc, że uzyskał zgodę projektanta na zamiany, lecz nie potrafił tego ostatecznie dowieść. W rozmowie  z nami opowiadał, iż miał od projektanta zgodę na zmianę technologii, gdyż mu ten obiecał sprzedać zaktualizowany projekt dopuszczający zmiany, a nawet przyjął już część zapłaty. Spór powstał przy wpłacie drugiej raty za ów projekt i projektant nie tylko się wycofał, ale wstrzymał budowę. 

Zaniepokojone sytuacją na budowie władze Obornik wysłały do Chrustowa straż miejską. Ta zabezpieczyła teren oraz wykonała dokumentację fotograficzną dotychczas wykonanych prac i pozostawionych materiałów budowlanych. Po próbach polubownego skłonienia wykonawcy, aby podjął budowę według oczekiwanej technologii, zrezygnowano z jego usług, a o sprawie poinformowano prokuraturę rejonową w Obornikach.

Prokuratura przeprowadziłą drobiazgowe śledztwo, w wyniku którego akt oskarżenia trafił już do sądu. 

Ewentualna kara nie zwalnia wykonawcy od naprawienia straty. Gmina Oborniki poniosła znaczne koszty. Jak udało nam się dowiedzieć, władze nie zrezygnują z uzyskania odpowiedniej rekompensaty. 

Ucierpiały też dzieci, bo ich szkoła wciąż nie jest jeszcze gotowa. Jedno co dobre, to nauczyły się, dzięki postawie władz gminy oraz prokuratury, jak bardzo nie opłaca się nikomu zła robota.

Podobne artykuły