Ciach i do rowu

POWIAT OBORNICKI. Staraniem wicestarosty Gronostaja (Samoobrona) powiat zakupił swego czasu ciągnik i maszynę do ścinki poboczy. Jeśli ktoś zapyta specjalistę, do czego jest ta maszyna, Ten odpowie –  do niczego. Maszyna zbiera ziemię z poboczy tylko wtedy, gdy nie ma jej tam wiele. Najczęściej zaniedbane latami pobocza są wysokie i tam maszyna sobie już nie radzi. 

To niestety tylko jeden z problemów. Kolejnym jest jej awaryjność. Nawet jak pracuje, to tylko odcinkami. Trochę zbierze, trochę nie zbierze. Jest też problem z tym co zebrała. Maszyna jest kiepskiej jakości i nie ma nawet podajnika do załadunku. Jak znajdzie się nawet chętny na ziemię z poboczy, musi ją sobie załadować. 

– Nie wykonujemy ścinki, bo nie mamy odbioru ziemi. Mamy chętnych, ale nie ma jak załadować – wyjaśniał Gronostaj. Ma jednak „interesujące” rozwiązanie. – Maszyna do ścinki będzie ziemie odrzucała do rowów. Słysząc to, Kazimierz Zieliński zapytał – a co z zasypanymi rowami? – Mamy maszynę do pogłębiania rowów. będzie wydobywać ziemie i układać naprzeciw skarpie – wyjaśniał Gronostaj.  

Wygląda na to, że pracy tej nie zabraknie do końca świata. To, co zetną pójdzie do rowu, a z rowu na pobocza, a tam znów zetną i do rowu…

Do dyskusji włączył się wreszcie burmistrz Bogdan Bukowski proponując: całą ziemię zabierzemy na rekultywację wysypiska śmieci i to razem z transportem. 

Podobne artykuły