Odnaleziono zwłoki zaginionego mieszkańca Wypalanek

WYPALANKI. 12 kwietnia 2008 zaginął Piotr Orzeszyna, mieszkaniec wsi Wypalanki pod Kiszewem w gminie Oborniki. Miał wówczas 36 lat. Było wiadomym, że od pewnego czasu leczył się psychiatrycznie w gnieźnieńskim szpitalu. Jego stan bywał czasem lepszy a czasem ulegał pogorszeniu. 

Tak było również od początku kwietnia ubiegłego roku. Gdy zdecydowano o jego powrocie do Gniezna, pan Piotr czmychnął z domu, nie informując nikogo z domowników, gdzie się udaje. O godzinie 8 rano oznajmił żonie, że idzie sprawdzić samochód i wyszedł do stodoły, w której trzyma auto. Po upływie mniej więcej pół godziny żona zorientowała się, że jej mąż nie wraca, dlatego postanowiła sprawdzić co się dzieje. Zastała zamkniętą stodołę, ale męża w niej nie znalazła. 

Zaniepokojona tym faktem poprosiła o pomoc w jego odnalezieniu. Zachowanie Piotra Orzeszyny przejawiało się lękiem przed wszystkimi i wszystkim, co napotykał. Doprowadziło go to nawet do próby samobójczej. Obawy rodziny były więc w pełni usprawiedliwione. 

Wobec zniknięcia rozpoczęto szeroko zakrojone poszukiwania. Udział w nich wzięli strażacy, członkowie rodziny zaginionego i sąsiedzi, a także oborniccy policjanci. Pomagali im leśnicy pod przewodnictwem leśniczego Stanisława Tylskiego oraz okoliczni mieszkańcy. 

Przeczesano okoliczne lasy o podmokłym terenie, z licznymi rowami i kanałami pełnymi wody. W poszukiwaniach wykorzystano policyjnego psa tropiącego, sprowadzonego wraz z opiekunem z komendy powiatowej policji z Szamotuł. Około godziny 17 do akcji włączył się przybyły z Poznania policyjny śmigłowiec, który przeprowadził poszukiwania z powietrza ze szczególnym uwzględnieniem bagnistych obszarów w kierunku Lipek. 

Pomimo użycia znacznych sił i środków Piotra Orzeszyny nie odnaleziono. Za zgodą żony zaginionego podjęto decyzję o opublikowaniu jego wizerunku, również na naszych łamach. Zaginionego starano się odnaleźć również poprzez stowarzyszenie „Itaka”. Wciąż bez rezultatów. 

Wreszcie, po 16 miesiącach, prawdopodobnie go odnaleziono. W minionym tygodniu osoba spacerująca po lesie w okolicy wsi Wypalanki natrafiła na ludzkie szczątki. 

Były to gównie kości porozwlekane przez zwierzęta i ogryzione przez owady. Strzępy odzieży i inne szczegóły wskazywały jednak, że są to z niemal całą pewnością szczątki Piotra Orzeszyny.

Wciąż pozostaje niewiadomym, skąd wziął się tak blisko domu. Nieznana też jest przyczyna jego śmierci. Prawdopodobnie Piotr Orzeszyna oddalił się od domu w czasie, gdy go poszukiwano. Wrócił po jakimś czasie w swoje strony i tam popełnił samobójstwo. 

Jest to jednak tylko luźna hipoteza, a na jej potwierdzenie lub odrzucenie trzeba jeszcze będzie poczekać.  

Podobne artykuły