Nie dostała skarbu

ROGOŹNO. Średniowieczny Wiking, który zakopał skarb pod Rogoźnem, wiedział co robi. Skarby szczęścia nie dają, a prowadzą do kłótni i waśni, więc lepiej je ukryć. Obrazowy przykład tej starej prawdy można było zobserwować podczas ostatniej sesji rady miejskiej. 

Radna R.Tomaszewska nie podarowała sobie ataku na nieobecnego burmistrza Jasnusa. Wyraziła oburzenie tym, że urząd miejski i burmistrz są dumni z odkrycia, na które przeznaczono 15 tys. zł. Wyciągnęła ze starych protokołów wypowiedź Janusa, z której wynikało, że może zamiast grzebać w piasku, lepiej budować nowe drogi. Burmistrz miał też żartem pytać Tomaszewską, czy będzie miała udziały w znalezisku. Teraz radna z uśmiechem stwierdziła, że nie otrzymała żadnej części rzeczonego skarbu, a była – jak stwierdziła – wielką zwolenniczką jego poszukiwania. Na sali zapanowała konsternacja, a my przypominamy radnej jeszcze jedną ludową prawdę, że tłumaczy się ten, kto ma coś na sumieniu.

Podobne artykuły