Dlaczego szanowana obornicka księgowa defraudowała społeczne pieniądze?

OBORNIKI. Wciąż trwa zamieszania wokół sprawy księgowej Marianny S., która pracując na części etatu w przedszkolu „Bajka” doprowadziła do defraudacji znacznej kwoty. Jej wysokość jest obecnie precyzyjnie ustalana. 

Według dyrektor przedszkola, Elżbiety Pauszek, na dzień 28 sierpnia była to kwota 272 tysięcy złotych. W jej skład  wchodzą pieniądze, które nieuczciwa księgowa przelewała na swój rachunek bankowy z konta specjalnego przedszkola, z niezapłaconych a zagarniętych składek ZUS oraz zdefraudowane środki z niezapłaconych faktur za bieżące remonty. Do strat przedszkola trzeba dodać również kilkanaście tysięcy z tytułu odsetek od niezapłaconych faktur i składek, o których dyrektor dowiedziała się dopiero teraz. 

Marianna S. to starsza, miła pani o aparycji budzącej zaufanie. Kobieta precyzyjnie zaplanowała i wykonała „skok” na kasę przedszkolną. Potrafiła bardzo dobrze spreparować dokumenty, z których wynikało, że wszystko jest w porządku. Co jakiś czas zapewniała dyrektorkę, że ma środki na remonty i zakupy. Stwarzała tym wrażenie ładu i gospodarności. 

Potrafiła też bardzo dobrze preparować nawet wyciągi bankowe. Jeśli któregoś z nich nie „przygotowała”, to sprytnie odwlekała pokazanie go swej pracodawczyni. Będąc skoligacona z jedną z obornickich radnych, mogła mieć dostęp do aktualnej wiedzy na temat ewentualnych kontroli lub audytów zewnętrznych – chociaż to tylko domniemanie.

Warto też dodać, że Marianna S. pracowała i dla innych podmiotów gospodarczych. Miedzy innymi dla brata wspomnianej radnej. Ten w porę dowiedziawszy się o praktykach swej księgowej, cofnął jej wszelkie upoważnienia i pełnomocnictwa, odcinając księgową od pieniędzy. Zdobyliśmy też informację, iż nakazał ją komuś śledzić, by mieć bieżące informacje na temat Marianny S., a w efekcie tegoż dowiedział, że księgowa swym nowym srebrnym Volkwagenem wywozi całe naręcza „jakichś” segregatorów. Wśród jej pracodawców była, oprócz przedszkola i firmy „R”, także firma „M” oraz firma „P” pana H. 

Dlaczego Marianna S., sprzeniewierzała pieniądze swych pracodawców? Na to pytanie będzie musiała odpowiedzieć prokuratura. Tu odpowiedź nie powinna sprawiać jednak większego kłopotu. Ludzie kradną tam, gdzie łatwo to idzie, w przeświadczeniu swej bezkarności. Jedna z osób, które z nami o tym rozmawiały, twierdzi że księgowa zapytana o to, co dalej, miała odpowiedzieć: „no i co mi mogą zrobić”?  Myśląc w ten sposób mogła zaplanować i wykonać to co zrobiła. 

Żyła najwyraźniej ponad stan. Niedawno kupiła nowy samochód. Jeździła często na wycieczki. Szczodrze finansowała syna i synową. Wynajęła im luksusowe mieszkanie przy ulicy Kowalskiej, syn dostał drogą „terenówkę”, a synowa Mercedesa. Tak przynajmniej twierdzą ich znajomi. Nam udało się dowiedzieć, że syn Dariusz S, zaciągnął znaczne zobowiązanie finansowe u obornickiego „gangsterka” zwanego „Kanarem”. Nie mogąc go spłacić uciekł do Niemiec. Niedawno wrócił, choć matkę odwiedza tylko nocą, co też potwierdzają jej sąsiedzi, mocno zainteresowani życiem Marianny S.

Wracając jednak do sprawy przedszkola, bo to jest najważniejsze dla obornickich podatników, rada miejska zatwierdziła w minionym tygodniu pomoc finansową dla „Bajki”, by placówka mogła normalnie funkcjonować. Tak więc to co zdefraudowała księgowa Marianna S., zapłacą teraz podatnicy z gminy Oborniki. 

Systematycznie mobilizowana przez dyrektor Pauszek księgowa miała się zdeklarować do zwrotu kwoty 139 tysięcy złotych oraz obietnicy spłaty w ratach reszty pieniędzy. Problem w tym, że nie łatwo będzie jej teraz znaleźć nową pracę i to na tyle dobrze płatną, by zwrócić do budżetu wszystkie pieniądze. 

Urząd miejski zarządził szkolenie księgowych z jednostek podlegających gminie. Tam zostaną jasno nakreślone systemy zapobiegające w przyszłości podobnej sytuacji. Także widać teraz, że opłaciły się częste kontrole zlecane przez włądze gminy, bo dzięki nim udało się zablokować i wyjaśnić sprawę „Bajki”, nie wspominając już o niedawnej sprawie dotyczącej szkoły w Kiszewie. 

Defraudacja w przedszkolu jest nadal badana i zapewne niebawem ukażą się kolejne szczegóły afery z udziałem  księgowej Marianny S. Jeśli tak będzie, zaraz poinformujemy o nich naszych czytelników.

Podobne artykuły