Wziął na swoją klatę

OBORNIKI. Przewodniczący rady powiatu Andrzej Okpisz (Oborniki, PiS) zlecił członkowi zarządu powiatu J.Molskiemu (SLD, Ryczywół), aby ten, jako przewodniczący komisji społecznej, zapoznał się z problemami podnoszonymi przez związki zawodowe pielęgniarek ze szpitala powiatowego w Obornikach. Molski ruszył do szpitala raźno, ale zamiast zabrać członków  komisji, sięgnął jedynie po kierującą sprawami obywatelskimi urzędniczkę Urszulę Bak. 

Razem zjawili się w szpitalu, by jak to określił Molski: dokonać oględzin problemu. Co tak dokładnie ustalili Molski wraz z naczelnik Bak, tego się nikt nie dowiedział. Swój żal wyraził radny Kazimierz Zieliński (Kaziopole, PSL), który bezskutecznie prosił, aby go powiadomić o terminie posiedzenia komisji Molskiego, gdyż leżą mu na sercu sprawy pracownicze szpitala. Molski wyjaśniał, że zrobił sobie z Bak małą podkomisję, żeby zbadać czego chcą pielęgniarki. 

Według Molskiego, pielęgniarki chciałyby zarabiać od 2008 roku po minimum 5000 złotych brutto. Nie uzyskały tego i są w sporze zbiorowym, brak jest jednak rozmów, a wynagrodzenia mają faktycznie niskie. Powinny zasiąść do rozmów, ale o pieniądzach może stanowić jedynie dyrektor szpitala.

Radnych opozycji nie usatysfakcjonowały te zdawkowe i niewiele wnoszące informacje. Dalej dociekali dlaczego ową tajemniczą „podkomisję” Molski zmontował tak cichcem i w jakim celu. Radny Paweł Bździak (Nieczajna, SiG) przypomniał mu, że jest człowiekiem zarządu, który wciąż prosi o zaufanie. Molski zastanowił się nad tym głęboko i odparł: biorę te uwagi na klatę i się z nimi zgadzam. Przepraszam tych, którym... i tu zaczął wymienić długą listę osób, którym w swym mniemaniu uchybił. 

Znacznie więcej w sprawie pielęgniarek wniosła tego dnia dyrektor M.Ludzkowska. O ewentualnych podwyżkach mówiła: owszem porozmawiamy, ale nie wcześniej, niż pod koniec roku, gdy będę wiedziała więcej o aktualnym stanie finansów szpitala. W rozmowie z nami przyznała, że proponuje osobom z opieki medycznej podnoszenie kwalifikacji, co przekłada się później na wyższe stawki zaszeregowania. Denerwują ją odpowiedzi osób 40 letnich – „uczyć się w moim wieku już nie sposób”. Odpowiada wtedy: ja mam lat (tu wymieniła liczbę, której bez jej zgody nie ośmielimy się przytoczyć) i wciąż się uczę, więc jednak można. Pielęgniarki biorą też dyżury na umowę zlecenie, jednak zdaniem ich koleżanek – po 40 godzinnym dyżurze nie są wydajne. 

Problem jest i wymaga zbadania. No, może nie koniecznie przez mini-podkomisję Molskiego.

Podobne artykuły